Polacy przed spotkaniem z Węgrami byli już pewni zajęcia drugiej lokaty w grupie i udziału w barażach o awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. Trzy punkty wywalczone w ostatnim spotkaniu mogły zagwarantować biało-czerwonym rozstawienie przy losowaniu dwustopniowych baraży. Tymczasem porażka mocno te szanse ograniczyła, o wszystkim zadecydują wtorkowe mecze eliminacyjne.
Sousa przeciwko Węgrom nie wystawił najmocniejszego składu; zabrakło Roberta Lewandowskiego i Kamila Glika, a Piotr Zieliński pojawił się dopiero w drugiej połowie.
- powiedział PAP Rzepka.
15-krotny reprezentant Polski przyznał, że można było odnieść wrażenie, że sztab szkoleniowy nie do końca poważnie podszedł do tego meczu.
- zaznaczył były obrońca m.in. Lecha Poznań.
Jego zdaniem, na eksperymenty jest czas w meczach towarzyskich, a nie w pojedynkach o wysoką stawkę.
- ocenił.
Rzepka nie ukrywa, że jest zwolennikiem zasady, "nie grasz w klubie, to nie grasz w reprezentacji". Nawiązał tu do Tymoteusza Puchacza, piłkarza Unionu Berlin, który nie zdążył jeszcze zadebiutować w Bundeslidze. Były piłkarz Lecha miał duży udział przy dwóch straconych golach.
- stwierdził.
Podsumowując eliminacje Rzepka przyznał, że na razie plan minimum został wykonany, ale gra reprezentacji jest daleka od ideału.
- podsumował trzykrotny mistrz Polski.