Bramki: 1:0 Marcin Żewłakow (19), 2:0 Maciej Korzym (55), 2:1 Damian Chmiel (67).

Reklama

Żółta kartka - Korona Kielce: Paweł Golański, Artur Lenartowski, Tomasz Lisowski, Vlastimir Jovanovic. Podbeskidzie Bielsko-Biała: Dariusz Łatka, Damian Chmiel, Piotr Malinowski.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 6 143.

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski - Paweł Golański, Piotr Malarczyk, Pavol Stano, Tomasz Lisowski - Paweł Sobolewski, Artur Lenartowski, Vlastimir Jovanovic, Łukasz Sierpina (87. Tadas Kijanskas) - Maciej Korzym (63. Kamil Kuzera), Marcin Żewłakow (71. Michał Janota).

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac - Sławomir Cienciała, Juraj Dancik, Michal Piter-Bucko, Krzysztof Król - Damian Chmiel, Liran Cohen (65. Piotr Malinowski), Dariusz Łatka (46. Kamil Adamek), Piotr Koman - Sebastian Ziajka (59. Fabian Pawela), Robert Demjan.

Reklama

Mecz z Podbeskidziem był setnym występem Pawła Golańskiego w barwach Korony - zespołu, który w piątek wyszedł na boisko z zaledwie jednym punktem wywalczonym dotychczas w T-Mobile Ekstraklasie. Z niewiele wyższym dwupunktowym dorobkiem do Kielc przyjechali zawodnicy z Bielska-Białej.

Reklama

W pierwszym kwadransie spotkania oba zespoły kilka razy były bliskie zdobycia bramki. Brakowało jednak dokładnych podań i wykończenia akcji.

W 19. minucie po dośrodkowaniu Pawła Golańskiego gola dla Korony zdobył Marcin Żewłakow. Bramka dodała kielczanom ochoty do gry. W 27. minucie Łukasz Sierpina po indywidualnej akcji był blisko zdobycia drugiej bramki dla Korony, ale piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. W 38. minucie na bezpośredni strzał na bramkę z rzutu wolnego zdecydował się Robert Demjan z Podbeskidzia, ale strzał zdołał obronić Zbigniew Małkowski.

Chwilę później pojawiły się emocje na ławce rezerwowych Korony. Za uwagi pod adresem sędziego technicznego boisko na trybuny został odesłany trener bramkarzy Maciej Szczęsny.

W drugiej połowie bardziej aktywnie zaczęli grać piłkarze Podbeskidzia. Brakowało im jednak dokładności. W 55. minucie sytuację wykorzystał Maciej Korzym, zdobywając drugą bramkę dla gospodarzy.

Od tego momentu gra stała się jeszcze bardziej dynamiczna. Goście starali się pokazać, że w tym spotkaniu będą grać do końca. Ta postawa została nagrodzona w 67. minucie, kiedy kontaktową bramkę zdobył Damian Chmiel.

W 76. bliski zdobycia trzeciego gola dla Korony był Sierpina. Po akcji sam na sam z bramkarzem Podbeskidzia skierował piłkę prosto w ręce Richarda Zajaca.

W końcówce meczu zarówno Koronie jak i Podbeskidziu brakowało dokładności. Ostatecznie kielczanom udało się "dowieźć" jednobramkowe zwycięstwo.