Po dwóch kolejkach oba zespoły pozostają bez zwycięstwa. Z remisu zapewne bardziej zadowoleni są goście, którzy na inaugurację przegrali aż 0:4.

Reklama

Kazimierz Moskal, trener Pogoni, przestrzegał swoich zawodników, żeby pochopnie nie oceniali Korony po inauguracyjnym pogromie w Lubinie. - To nie będzie łatwy mecz. Korona z Zagłębiem po 50 sekundach straciła bramkę, do przerwy cztery, ale drugą połowę zagrała już na 0:0. Dlatego trudno ich oceniać - mówił Moskal.

Z kolei bramkarz kielczan Michal Peskovic zapowiadał rehabilitację po porażce z Zagłębiem. - Takie mecze dwa razy się nie zdarzają. Będziemy walczyć, chcemy się pokazać z jak najlepszej strony, aby przywieźć punkty - mówił dla Korona TV.

Pierwsza połowa była całkiem interesująca. Początek należał do gospodarzy, którzy najgroźniejsze sytuacje stwarzali po rzutach rożnych i wolnych.

W szóstej minucie po wolnym egzekwowanym przez Ricardo Nunesa i dość nieskładnej akcji Portowców w polu karnym Jakub Czerwoński uderzył z woleja i piłka niewiele minęła górny róg bramki Peskovica.

Jeszcze bliżej zdobycia bramki byli miejscowi pięć minut później i znów po kolejnym rzucie wolnym, tym razem szybko rozegranym - Rafał Murawski kopnął wzdłuż bramki, a Łukaszowi Zwolińskiemu zabrakło kilku centymetrów by wepchnąć piłkę do siatki.

W odpowiedzi dwójkowa akcja pary Nabil Aankour - Łukasz Sekulski skończyła się złapaniem „na raty” piłki przez Jakuba Słowika.

Reklama

Pogoń przeważała i dopięła swego w 20. min. Dawid Kort na lewym skrzydle miał dużo miejsca, ale dobre 30 metrów od bramki. Dostrzegł jednak, że Peskovic jest zbyt wysunięty, uderzył mocno i trafił idealnie w dalszy róg bramki.

W 27. min. goście po raz pierwszy byli bliscy wyrównania, ale piłka po główce Dijbrii Diawa trafiła w poprzeczkę. W 34. min. kolejny w tym sezonie popis błędów zaprezentował Jakub Słowik. Niepotrzebnie wyszedł do piłki na 16. metr od bramki, po czym zaczął się cofać, ale Sekulski strzelając do pustej bramki trafił w słupek. Wracający bramkarz Pogoni ponownie minął się z piłką, ale nikt z zawodników Korony nie zdążył do dobitki.

W 43. min. Korona wreszcie strzeliła swoją pierwsza bramkę w tym sezonie. Prostopadłe podanie z głębi pola trafiło do Serhija Pyłypczuka. Ukrainiec wbiegł w pole karne przy biernej postawie Jakuba Czerwińskiego oraz Nunesa i bez problemów pokonał Słowika, który nawet nie próbował interweniować.

Po pierwszej połowie, w której obie drużyny zaprezentowały po kilka niezłych akcji, druga stała na beznadziejnie niskim poziomie. Żadna z drużyn nie stworzyła strzeleckiej sytuacji, ale w polu lepsze wrażenie robili przyjezdni. Stąd w ostatnich 10 minutach nieudolnie rozgrywanym akcjom przez miejscowych towarzyszyły gwizdy z trybun.

Pogoń Szczecin - Korona Kielce 1:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Dawid Kort (20), 1:1 Serhij Pyłypczuk (43).

Żółta kartka - Pogoń Szczecin: Kamil Drygas. Korona Kielce: Ken Kallaste, Nabil Aankour, Łukasz Sekulski, Bartosz Rymaniak.

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów 6 234.

Pogoń Szczecin: Jakub Słowik - Adam Frączczak, Jarosław Fojut, Jakub Czerwiński, Ricardo Nunes - Adam Gyurcso, Kamil Drygas (68. Mateusz Matras), Rafał Murawski, Spas Delew (65. Sebastian Rudol), Dawid Kort (79. Takafumi Akahoshi) - Łukasz Zwoliński.

Korona Kielce: Michal Peskovic - Bartosz Rymaniak, Elhadji Pape Diaw, Radek Dejmek, Ken Kallaste - Vladislavs Gabovs (87. Tomasz Zając), Rafał Grzelak, Mateusz Możdżeń (64. Marcin Cebula), Nabil Aankour, Serhij Pyłypczuk - Łukasz Sekulski (61. Michał Przybyła).