Dziennik Gazeta Prawana logo

Piotr Stokowiec: W sobotę na boisku zostawimy serce, krew, pot i łzy

13 maja 2022, 16:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Stokowiec
<p>Piotr Stokowiec</p>/Shutterstock
Trener KGHM Zagłębia Lubin Piotr Stokowiec przed meczem piłkarskiej ekstraklasy z Rakowem Częstochowa przyznał, że jego podopiecznych czeka bardzo trudne spotkanie, ale na pewno się rywala nie przestraszą. „Trzeba będzie zostawić na boisku serce, krew, pot i łzy” – dodał.

Zagłębie w ostatniej kolejce rozbiło na wyjeździe Radomiaka Radom 6:1, ale nadal jest w bardzo trudnej sytuacji w wcale o utrzymanie. Lubinianie mają cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, a w perspektywie spotkania z Rakowem Częstochowa i Lechem Poznań, czyli zespołami walczącymi o mistrzostwo Polski.

– zapewnił w rozmowie z klubowymi mediami Stokowiec.

Według szkoleniowca Zagłębia takim przełomowym spotkaniem dla jego zespołu nie był ostatni pojedynek z Radomiakiem, ale wcześniejszy z Lechią Gdańsk. Lubinianie przegrywali wówczas 0:2 do przerwy, ale zdołali odrobić straty a w końcówce meczu mogli nawet pokusić się o strzelenie zwycięskiego gola.

– dodał.

Stokowiec mówiąc o Rakowie zwrócił uwagę, że zespół z Częstochowy nie tak dawano zdobył Puchar Polski, co tylko potwierdza jego siłę.

– krótko skomentował.

Sytuacja Zagłębia jest w tabeli dosyć skomplikowana, bo z jednej strony porażka w sobotę z Rakowem może oznaczać bardzo duże kłopoty, ale z drugiej nawet przy takim wyniku, już po tej kolejce lubinianie mogą być pewni utrzymania. Stokowiec nie zamierza jednak liczyć na korzystne wyniki w innych spotkaniach.

– podsumował szkoleniowiec.

Początek meczu Zagłębie – Raków w sobotę o godz. 17.30.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKaczyński nie mógł złożyć wieńca pod pomnikiem brata. Awantura na miesięcznicy smoleńskiej »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj