Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwie czerwone kartki i trzy gole. Lech z Wrocławia wraca na tarczy [WIDEO]

26 lutego 2023, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Erik Exposito Filip Dagerstal
Wrocław, 26.02.2023. Piłkarz Śląska Wrocław Erik Exposito (L) i Filip Dagerstal (P) z Lecha Poznań podczas meczu Ekstraklasy, 26 bm. (gj) PAP/Sebastian Borowski/PAP
Trener Śląska Ivan Djurdjevic przed meczem z Lechem mówił, że to rywal będzie częściej przy piłce, będzie stroną atakującą, a jego zespół zostanie zmuszony do obrony i się nie mylił. Od pierwszych minut optyczną przewagę mieli przyjezdni, gra toczyła się głównie na połowie gospodarzy, a wrocławianie swoich szans szukali w kontratakach.

Z przewagi mistrzów Polski długo nic jednak nie wynikało, bo Śląsk dobrze zagęszczał pole gry i skutecznie się bronił. Dopiero po kwadransie Michał Skóraś dwa razy "zakręcił" zawodnikami gospodarzy i w obu przypadkach zagrywał do Filipa Marchwińskiego, a ten w obu przypadkach źle trafił w piłkę.

Ciekawie naprawdę zrobiło się dopiero po pół godzinie. Po przypadkowym podaniu Patryka Olsena sam na sam z bramkarzem Lecha wychodził John Yeboach i został powalony przez Radosława Murawskiego. Arbiter ukarał zawodnika gości żółtą kartką, ale po analizie wideo zmienił decyzję i sięgnął po czerwoną. Śląsk miał rzut wolny z osiemnastu metrów, do piłki podszedł Erik Exposito i trafił do siatki. Wydaje się, że lepiej przy strzale Hiszpana mógł się zachować bramkarz Dominik Holec.

Gol nieco zmienił obraz gry, bo Śląsk potrafił teraz dłużej utrzymać się przy piłce i oddalił ciężar gry od własnej bramki. Lech po stracie bramki najpierw ruszył do przodu, później się cofnął i sprawiał wrażenie, że wyczekuje na przerwę.

Druga połowa rozpoczęła się od efektownego uderzenia z dystansu Skórasia. Po rzucie wolnym zawodnicy Śląska wybili przed pole karne piłkę, do której dopadł zawodnik Lecha, od razu huknął, ale trafił tylko w poprzeczkę. Kilka chwil później powinno być 1:1. Fatalnie pomylił się Konrad Poprawa i po zagraniu Filipa Szymczaka Georgij Citaiszwili miał już tylko z kilku metrów trafić do siatki, ale trafił w Rafała Leszczyńskiego.

Kolejne minuty też należały do przyjezdnych i wcale nie było widać, że grają osłabieni. Śląsk miał znacznie większe problemy grając w przewadze niż wcześniej, kiedy siły były wyrównane. Lech zaczynał się napędzać i wówczas katastrofalny błąd popełnił Citaiszwili. Gruzin naciskany przez Viktora Garcię, podał wprost pod nogi Yeboacha. Niemiec przełożył piłkę na lewą nogę, przymierzył zza pola karnego i było 2:0.

Strata drugiego gola nie zmieniła nastawienia Lecha, który nie odpuszczał i nadal dążył do odrobienia strat. Doskonałą okazję na kontaktowego gola miał Antonio Milic, ale Leszczyński popisał się świetną interwencją. To nie był koniec emocji. Najpierw drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Garcia i siły zostały wyrównane. Lech rzucił się do ataku i szybko został skontrowany a Nahuel Leiva podwyższył na 3:0. Arbiter wskazał na środek boiska, ale później długo trwała analiza wideo i sędziowie dopatrzyli się zagrania ręką Hiszpana. Było więc nadal 2:0 i goście nacierali.

Kontaktowego gola zdobył na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu Skóraś. Chwilę później sędzia wskazał, że dolicza aż siedem minut. Śląsk już nie wychodził z własnej połowy, a jedynie wykopywał piłkę ze swojej szesnastki. Wrocławianie utrzymali prowadzenie do końca i tym samym trzeci raz pokonali w tym sezonie Lecha, bo wcześniej uczynili to już dwa razy w Poznaniu – raz w lidze i raz w Pucharze Polski. Dla mistrzów Polski była to natomiast pierwsza porażka w tym sezonie na wyjeździe.

Śląsk Wrocław – Lech Poznań 2:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Erik Exposito (34), 2:0 John Yeboah (57), 2:1 Michał Skóraś (88)
Żółta kartka – Śląsk Wrocław: Martin Konczkowski, Victor Garcia, Patrick Olsen; Lech Poznań: Nika Kwekweskiri
Czerwona kartka za drugą żółtą – Śląsk Wrocław: Victor Garcia (72)
Czerwona kartka - Lech Poznań: Radosław Murawski (33-faul)
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 13 922
Śląsk Wrocław: Rafał Leszczyński – Łukasz Bejger, Konrad Poprawa, Daniel Gretarsson – Martin Konczkowski, Patrick Olsen, Adrian Bukowski (70. Michał Rzuchowski), Matias Nahuel Leiva (89. Karol Borys), Victor Garcia – John Yeboah (78. Piotr Samiec-Talar), Erik Exposito
Lech Poznań: Dominik Holec - Alan Czerwiński (62. Joel Pereira), Antonio Milic, Filip Dagerstaal, Pedro Rebocho – Heorhij Citaiszwili (70. Joao Amaral), Nika Kwekweskiri, Radosław Murawski, Filip Marchwiński (70. Afonso Sousa), Michał Skóraś – Filip Szymczak

Autor: Mariusz Wiśniewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTysona Fury poznał najbliższego rywala. To niedoszły przeciwnik prezydenta Karola Nawrockiego »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj