Dziennik Gazeta Prawana logo

Legia liczy, że Raków straci punkty w Szczecinie. Klasyk w Zabrzu

2 marca 2023, 13:14
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Tomas Pekhart
Zielona Góra, 28.02.2023. Zawodnik Legii Warszawa Tomas Pekhart (P) cieszy się z gola podczas meczu 1/4 finału piłkarskiego Pucharu Polski z Lechią Zielona Góra, 28 bm. (mk) PAP/Lech Muszyński/PAP
Mecz piątej w tabeli Pogoni Szczecin z prowadzącym Rakowem Częstochowa zapowiada się jako najciekawsze wydarzenie 23. kolejki piłkarskiej ekstraklasy. W Zabrzu dojdzie natomiast do klasyka między Górnikiem a Legią Warszawa.

"Portowcy" po słabym starcie - jeden punkt w trzech meczach - nabierają rozpędu i podbudowani dwoma kolejnymi zwycięstwami z pewnością wysoko zawieszoną poprzeczkę liderowi, z którym w dodatku mają rachunki do wyrównania.

Raków z Pogonią dawno nie przegrał

Przed rokiem jeszcze pod wodzą trenera Kosty Runjaica Pogoń długo liczyła się w walce o tytuł, ale właśnie porażka z Rakowem 1:2 na własnym stadionie praktycznie wyeliminowała ją z tego wyścigu. Później szczecinianie jeszcze dwukrotnie ulegli ekipie z Częstochowy - jesienią w lidze i Pucharze Polski, a łącznie nie wygrali z tym rywalem pięciu kolejnych potyczek.

O przerwanie złej passy nie będzie łatwo, bo drużyna prowadzona przez Marka Papszuna może nie zachwyca, ale prezentuje się bardzo solidnie, dojrzale i skrzętnie gromadzi punkty niezbędne do wywalczenia pierwszego w historii mistrzostwa kraju. Jest niepokonana w lidze od 3 września, a licznik wskazuje już 15 spotkań bez porażki, a w tym czasie tylko trzykrotnie zremisowała.

W środę częstochowianie pokonali natomiast drugoligowy Motor Lublin 3:0 i po raz trzeci z rzędu wystąpią w półfinale Pucharu Polski, którego dwie poprzednie edycji wygrali. Z Lublina lider ekstraklasy udał się do Warszawy, a ze stolicy samolotem wyruszył do Szczecina.

Raków w 22 kolejkach zgromadził 52 punkty, o 10 więcej niż przed rokiem, kiedy na tym etapie liderem była... Pogoń. Zespół ze Szczecina z kolei ma 10 "oczek" mniej niż wtedy - 36 i jest piąty, ustępując jeszcze Legii - 43 oraz Widzewowi Łódź i Lechowi Poznań - także po 36.

W meczu Górnika z Legią goli nie powinno zabraknąć

Legia, obok Rakowa, Widzewa i Radomiaka, to jeden z czterech zespołów, który w tej rundzie jeszcze nie przegrał. Stołeczna ekipa także w środku tygodnia zameldowała się w półfinale Pucharu Polski, a w niedzielę czeka ją wyjazdowa potyczka z 13. w tabeli Górnikiem.

Zabrzanie, przy wydatnej pomocy bramkarza Stali, w miniony weekend wygrali w Mielcu (1:0), i sięgnęli po długo wyczekiwane trzy punkty, które pozwoliły im odskoczyć od strefy spadkowej.

Z Legią ostatnio nie wiodło im się najgorzej, ale najwięcej radości mieli kibice obu drużyn, bo oglądali wiele goli. W dziewięciu poprzednich meczach między nimi padło... 39 bramek, czyli średnio ponad cztery w każdym. W sierpniu przy Łazienkowskiej było 2:2, a w minionym sezonie wygrywali gospodarze - 3:2 Górnik i 5:3 Legia.

Ciasno w dole tabeli

Trzeci w tabeli Widzew podejmie w sobotę ósmą Wartę Poznań, a czwarty Lech, którego w przyszłym tygodniu czeka pierwsza konfrontacja ze szwedzkim Djurgardens IF w 1/8 finału Ligi Konferencji, zagra ze słabo spisującą się ostatnio Lechią, która po dwóch kolejnych porażkach znalazła się w strefie spadkowej. Spotkanie w Poznaniu może być decydujące dla przyszłości trenera Marcina Kaczmarka.

Ciaśniej niż na górze jest na dole stawki. Co najmniej sześć, siedem drużyn wciąż musi poważnie drżeć o ligowy byt. Szczególnie ważne dla układu dolnych rejonów tabeli mecze odbędą się w Mielcu, gdzie już w piątek słabo spisująca się wiosną Stal podejmie 15. Piast Gliwice, w Kielcach, gdzie przedostatnia Korona zmierzy się z pozostającą w tej rundzie bez punktu Wisłą Płock oraz w Legnicy - na zakończenie tej serii w poniedziałek, kiedy ostatnia Miedź zagra z plasującą się na 14. pozycji Jagiellonią.

Różnice punktowe są na tyle niewielkie, że jedno zwycięstwo pozwala przesunąć się o dwie, trzy lokaty w górę, a porażka natychmiast spycha zespół w niebezpieczne rejony.

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKucharski: W święta u Lewandowskiego przy stole musi być wojna polsko-polska »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj