Dziennik Gazeta Prawana logo

Puchar Polski: Lider Ekstraklasy za burtą. Jagiellonia zrewanżowała się Śląskowi

26 września 2023, 23:29
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Michal Sacek i Matias Nahuel
Michal Sacek i Matias Nahuel/PAP
W rozegranym we wtorkowy wieczór w Białymstoku najciekawszym meczu 1. rundy piłkarskiego Pucharu Polski Jagiellonia wygrała 2:0 ze Śląskiem Wrocław i awansowała do kolejnej rundy.

W Białymstoku zagrał lider (Śląsk) i czwarty w tabeli (Jagiellonia) zespół piłkarskiej ekstraklasy. Na początku września oba zespoły spotkały się w lidze, wtedy w meczu u siebie lepsi byli wrocławianie.

W meczu pucharowym trenerzy w podstawowych składach dokonali jednak dużych zmian; białostoczanie rozpoczęli z sześcioma roszadami względem składu z ostatniej kolejki ligowej, goście z Wrocławia - aż z siedmioma. Zadebiutował w tym zespole angielski obrońca Cameron Borthwick-Jackson.

Być może tak duże zmiany w składach wpłynęły na poziom gry w pierwszej połowie. Jej scenariusz był niezmienny: dłużej przy piłce utrzymywała się Jagiellonia, Śląsk bronił się skutecznie na swojej połowie boiska i czekał na przejęcie piłki i kontrę. Tak grając, żadna z drużyn nie stworzyła jednak naprawdę dobrej sytuacji bramkowej.

W Śląsku aktywny był Mateusz Żukowski; jego strzał w 5. minucie meczu był tylko minimalnie niecelny, w 35. min uderzenie obronił Sławomir Abramowicz. Tuż przed przerwą strzelał z dystansu Martin Konczkowski, ale i on przestrzelił.

Po drugiej stronie praktycznie niewidoczny był, bo nie dostawał piłek, Afimico Pululu, strzelec obu bramek dla Jagiellonii w piątkowym meczu ligowym z ŁKS Łódź. Strzałów próbował Jesus Imaz; w 29. min nieźle uderzył z pierwszej piłki zza "szesnastki", ale w polu karnym trafił w kolegę z zespołu Tomasza Kupisza.

Druga połowa stała na dużo wyższym poziomie, głównie za sprawą gry Jagiellonii, która atakowała składniej i szybciej. Dużo dały zmiany w jej składzie, bo na boisku pojawili się zawodnicy nominalnie pierwszej jedenastki. W 56. min niewiele zabrakło Bartłomiejowi Wdowikowi, którego strzał zza pola karnego był minimalnie niecelny.

W 62. min gola w swoim stylu zdobył Portugalczyk Nene, uderzając lewą nogą zza pola karnego. Białostoczanie nie rezygnowali z gry ofensywnej i nie dali zepchnąć się Śląskowi do obrony wyniku. Ale w 80. min goście powinni wyrównać, Petr Schwarz nie trafił jednak z pięciu metrów, uderzając piłkę głową. W doliczonym czasie gry wynik podwyższył Jesus Imaz, wykorzystując podanie Dominika Marczuka.

autor: Robert Fiłończuk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMundial 2026. Haaland dał Norwegom awans. W 1/8 finału rywalem Brazylia »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj