Dziennik Gazeta Prawana logo

Popis Rakowa, obrona Zagłębia dziurawa jak ser szwajcarski [WIDEO]

5 listopada 2023, 19:39
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Strzelec gola dla Rakowa Częstochowa Bogdan Racovitan (2P) i bramkarz KGHM Zagłębia Lubin Sokratis Dioudis (3L) podczas meczu 14. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy
Strzelec gola dla Rakowa Częstochowa Bogdan Racovitan (2P) i bramkarz KGHM Zagłębia Lubin Sokratis Dioudis (3L) podczas meczu 14. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy/PAP
Piłkarze Rakowa Częstochowa, którzy w czwartek w Pucharze Polski dopiero po dogrywce pokonali na wyjeździe ŁKS Łódź 2:0, w meczu ekstraklasy na własnym terenie rozgromili Zagłębie Lubin 5:0 (2:0). Co więcej, zrobili to bez większego wysiłku, mając w perspektywie wylot do Portugalii na rewanżowy mecz Ligi Europy ze Sportingiem Lizbona.

Częstochowianie objęli prowadzenie niemal tak samo szybko, jak stracili bramkę w poprzednim meczu ligowym z Widzewem Łódź. Przed tygodniem przegrywali od 3., a tym razem prowadzili od 4. minuty. 

Yeboah zatańczył z obrońcami Zagłębia

Gol padł po akcji lewą stroną i dośrodkowaniu Srdjana Plavsica - Sokratis Dioudis zdołał jeszcze obronić uderzenie Jeana Carlosa, ale wobec dobitki głową Bogdana Racovitana był już bezradny.

Bramka wyraźnie podbudowała gospodarzy, którzy grali ofensywnie i z rozmachem. Raz po raz na polu karnym gości dochodziło do groźnych sytuacji, zwłaszcza po dośrodkowaniach Pkavsica oraz Jeana Carlosa i Bartosza Nowaka, lecz na drugiego gola trzeba było poczekać do 39. min. 

W 38. Dioudis jeszcze wygrał pojedynek sam na sam z Ante Crnacem i instynktownie odbił piłkę na róg. Tyle, że z rogu piłkę od Nowaka otrzymał stojący obok John Yeboah, który z prawej strony wpadł na pole karne Zagłębia i jak slalomista minął kilku rywali, po czym strzelił po ziemi tuż przy słupku i było 2:0.

W 44. min Yeboah próbował jeszcze zaskoczyć Dioudisa z rzutu wolnego, ale strzelił obok muru i obok bramki. Goście w pierwszej połowie przeprowadzili tylko jedną groźniejszą akcję, w 33. min, zakończoną wrzutką Mateusza Wdowiaka i skuteczną interwencją Vladana Kovacevica.

Trzy gole po przerwie

Zaraz po przerwie częstochowski bramkarz złapał piłkę po próbie strzału z dystansu Damiana Dąbrowskiego, ale potem już dominowali gospodarze. W 51. min Crnac wykorzystał nonszalancję rywali - przejął piłkę na połowie gości, podał na prawe skrzydło, a tam Yeboah spokojnie posłał piłkę do siatki. 

Po trzech kolejnych minutach było już 4:0 - tym razem z prawej strony podawał Nowak, a akcję wykończył Crnac.

W 64. min trener Dawid Szwarga dokonał w Rakowie potrójnej zmiany, a dwie minuty później wprowadzony właśnie do gry Sonny Kittel uciekł rywalom prawym skrzydłem i z narożnika pola karnego płaskim strzałem pokonał Dioudisa.

Więcej goli już nie było, chociaż oba zespoły wypracowały sobie po kilka sytuacji strzeleckich. Zagłębie miało w 87. min szansę na honorowe trafienie, ale Dąbrowski z rzutu wolnego, z 20 metrów na wprost bramki Rakowa, trafił w mur.

Teraz czas na Sporting

To najwyższe zwycięstwo Rakowa nad Zagłębiem w historii spotkań tych drużyn. Co ciekawe, dokładnie przed rokiem, co do dnia, Raków odniósł swoje najwyższe zwycięstwo w ekstraklasie - wtedy wygrał z Wisłą Płock 7:1. A już w czwartek w stolicy Portugalii, w ramach Ligi Europy, "Medaliki" rozegrają rewanżowy mecz ze Sportingiem Lizbona, z którym w Sosnowcu zremisowały 1:1.

Raków Częstochowa - KGHM Zagłębie Lubin 5:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Bogdan Racovitan (4-głową), 2:0 John Yeboah (39), 3:0 John Yeboah (51), 4:0 Ante Crnac (54), 5:0 Sonny Kittel (66)
Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Marko Poletanovic, Mateusz Wdowiak, Aleks Ławniczak
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Widzów: 5 148
Raków Częstochowa: Vladan Kovacevic - Gustav Berggren (64. Władysław Koczerhin), Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Kamil Pestka - Jean Carlos Silva (82. Patryk Malamis), Ben Lederman, Srdjan Plavsic (64. Dawid Drachal) - John Yeboah (64. Sonny Kittel), Bartosz Nowak (73. Fabian Piasecki), Ante Crnac
KGHM Zagłębie Lubin: Sokratis Dioudis - Bartłomiej Kłudka, Michał Nalepa, Aleks Ławniczak, Mikkel Kirkeskov - Marko Poletanovic (59. Tomasz Makowski), Damian Dąbrowski, Kacper Chodyna (46. Tomasz Pieńko), Serhij Bułeca (59. Marek Mróz), Mateusz Wdowiak (85. Arkadiusz Woźniak) - Dawid Kurminowski (76. Juan Munoz)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTrudny quiz z historii dziejów świata. 8/10 to wynik mistrzowski. Zdobędziesz więcej? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj