Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rozmowa wychowawcza" kibiców Legii z piłkarzami. W klubie nabrali wody w usta

14 marca 2024, 15:35
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piłkarze Legii Warszawa
Kibice Legii Warszawa stoją pod "Żyletą" po przegranym meczu z Molde FK/East News
Piłkarze Legii Warszawa zawodzą na każdym froncie. Wynik są dalekie od oczekiwań, a styl gry drużyny mocno irytuje kibiców. Coraz częściej i głośniej z trybun w stronę zawodników kierowane są okrzyki "Legia grać, k**** m**". Jak dobrze wiemy z przeszłości, frustracja fanów z Łazienkowskiej potrafi przerodzić się w rękoczyny. Dziennik.pl zasięgnął więc języka w klubie i zapytał, czy po wydarzeniach sprzed trzech lat wdrożono jakieś procedury, by więcej taka sytuacja się nie powtórzyła.

W Polsce bardzo brzydkim, a wręcz skandalicznym zwyczajem są tzw. rozmowy wychowawcze kibiców z piłkarzami. Najczęściej dochodzi do nich tuż po meczach. Piłkarze stoją w rządzie przed trybuną najzagorzalszych fanów i ze spuszczonymi głowami wysłuchują pretensji oraz obelg pod swoim adresem.

Bandyci składają "wizyty" piłkarzom

Często taka "rozmowa" kończy się też tym, że zawodnicy muszą karnie oddać koszulki meczowe, bo według "szalikowców" nie są godni reprezentowania barw ich ukochanego klubu.

Niestety czasem "rozmowy wychowawcze" mają jeszcze bardziej skandaliczny przebieg. Kibice, choć chyba trafniej byłoby ich określić bandytami, składają wizytę na treningu lub w szatni zespołu, a wtedy zdarza się, że dochodzi do rękoczynów. 

fani-legii-warszawa-na-slynnej-zylecie-38124860.jpg
Kibice Legii Warszawa

Akty agresji i przemocy wobec piłkarzy Legii to przy Łazienkowskiej dość częsta praktyka. Kibice już nie raz dali w ten sposób odczuć zawodnikom swoje niezadowolenie. Najgłośniejszymi przypadkami było uderzenie w twarz Jakuba Rzeźniczaka przez stadionowego wodzireja 2011 roku oraz pobicie na piłkarzy na klubowym parkingu po porażce z Lechem Poznań w 2017. 

Do klubowego autokaru wszedł przywódca fanów Legii, który "zaprosił" piłkarzy na zewnątrz. Wtedy chuligani rzucili się na nich, uderzając głównie w tył głowy, z "liścia" w twarz. Tak, by czuli się upokorzeni, ale nie odnieśli większych obrażeń. Oberwał nawet asystent trenera Aleksandar Vukovic.

Sezon może zakończyć się dla Legii sportową katastrofą

Mimo tak drastycznych wydarzeń z przeszłości przy Łazienkowskiej nie wyciągnięto odpowiednich wniosków, bo do kolejnego bulwersującego zdarzenia doszło w 2017. Po przegranym meczu w Płocku z miejscową Wisłą wściekli kibice Legii pojechali za klubowym autokarem, który zmierzał do Legia Training Center. Tam wdarli się do autobusu i doszło do rękoczynów. Kilku legionistów dostało po głowie.

Czy obecnie coś się zmieniło w klubie ze stolicy w podejściu do bezpieczeństwa piłkarzy? To chyba dobry czas, by zadać to pytanie u źródła. Legioniści zawodzą, a kibice są coraz bardziej poirytowani ich postawą. Podopieczni Kosty Runjaica już dawno odpadli z rozgrywek o Puchar Polski. Kilka tygodni temu w kompromitującym stylu pożegnali się z Ligą Konferencji. W Ekstraklasie nie wygrali czterech ostatnich meczów z rzędu. Szanse na mistrzostwo stają się iluzoryczne, a były piłkarz Legii Cezary Kucharski w rozmowie z Dziennik.pl stwierdził, że wręcz nie ma ich wcale. 

josue-zawodzi-jako-lider-zespolu-legii-warszawa-38124806.jpg
Josue

Jeśli Legia nie zacznie punktować, to za chwilę ucieknie jej też walka o miejsce gwarantujące prawo gry w eliminacjach do fazy grupowej europejskich pucharów. To byłaby katastrofa. 

Legia zapewnia o najwyższych standardach bezpieczeństwa

Już teraz na trybunach przy Łazienkowskiej słychać okrzyki niezadowolenia kibiców. Z każdym kolejnym meczem bez zwycięstwa są one częstsze i głośniejsze. Przy okazji poprzednich incydentów, gdy dochodziło do przemocy wobec piłkarzy, też wszystko zaczynało się od okrzyków. Potem frustracja kibiców przeradzała się w rękoczyny. 

Gdy dziś zadzwoniliśmy na Łazienkowską (w niedzielę Legia gra u siebie z Piastem Gliwice) i zapytaliśmy o sprawy związane z bezpieczeństwem piłkarzy, nikt nie chciał się wypowiadać pod nazwiskiem. Pracownicy nabrali wody w usta. Jedyne co usłyszeliśmy, to zapewnienie, że procedury związane z bezpieczeństwem zawodników pierwszej drużyny posiadają najwyższe standardy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj