Dziennik Gazeta Prawana logo

Legia traci szanse na podium. Raków zrobił ważny krok w walce o tytuł

16 marca 2025, 19:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bramkarz Legii, Kacper Tobiasz w meczu z Rakowem popełnił fatalny błąd
Bramkarz Legii, Kacper Tobiasz w meczu z Rakowem popełnił fatalny błąd/PAP
Raków Częstochowa w 25. kolejce Ekstraklasy wygrał na własnym stadionie z Legią Warszawa 3:2. Dzięki temu gospodarze zdobyli bardzo ważne trzy punkty w wyścigu o mistrzostwo Polski. Natomiast goście po tej porażce mają iluzoryczne szanse na zajęcie miejsca na podium.

Raków szybko napoczął Legię

Dla mającej mistrzowskie aspiracje Legii w Częstochowie liczyło się tylko zwycięstwo, ale w pierwszej połowie kompletnie tego nie było widać. Feio od pierwszego gwizdka sędziego ustawił swoją drużynę defensywnie. Licząc, że może uda się Raków zaskoczyć grą z kontry. Do niczego takiego nie doszło. Świetnie ustawiony taktycznie piłkarze z Częstochowy kontrolowali wydarzenia na boisku i na niewiele pozwalali rywalom.

Raków prowadzenie objął już w 10. minucie spotkania. Ivi Lopez dośrodkował piłkę z prawej strony, a źle kryty Stratos Svarnas z bliska umieścił ją w siatce przyjezdnych.

Niewykorzystana okazja zemściła się na Legii

Obrona Legii nie popisała się też przy drugiej straconej bramce. W 32. minucie wynik podwyższył Jonatan Braut Brunes. Norweg wyszedł sam na sam z bramkarzem Legii i nie dał mu szans na skuteczną interwencję. Warto odnotować w tej sytuacji dwa fakty. Chwilę przed golem dla Rakowa okazję do zdobycia bramki miał Bartosz Kapustka. Gospodarze się wybronili i od razu wyprowadzili zabójczy atak, w którym magiczną asystę drugiego stopnia zaliczył Lopez.

Raków spuścił z tonu, Legia ruszyła do przodu

Tuż po przerwie nastąpiła wymiana ciosów. W ciągu trzech minut oglądaliśmy dwa gole. W 47. minucie było już 3:0. Adriano Amorim wykorzystał fatalny błąd Tobiasza i z najbliższej odległości trafił do siatki. W 50. minucie straty zmniejszył Marc Gual, który wykazał się sprytem w zamieszaniu przed bramką Rakowa.

Po zdobyciu bramki większą inicjatywę wykazywała Legia. Podopieczni Marka Papszuna spuścili z tonu i coraz częściej pozwalali dochodzić do głosu ekipie gości. Najlepszej okazji do strzelenia kontaktowego gola nie wykorzystał Gual, któremu zabrakło kilku centymetrów, by sięgnąć piłkę głową i skompletować dublet w tym spotkaniu.

Gol w końcówce i emocje do ostatniego gwizdka sędziego

Co nie udało się Hiszpanowi wyszło Brazylijczykowi. W 85. minucie po stałym fragmencie gry autorem drugiej bramki dla Legii został Luquinhas.

Legioniści uwierzyli, że mogą spod Jasnej Góry wywieźć przynajmniej jeden punkt. Rzucili się jeszcze bardziej do ataku, ale ostatecznie miejscowi dowieźli korzystny dla siebie wynik do końca meczu.

Raków wygrał piąty mecz z rzędu i awansował na pozycję lidera, ale prowadzący do tej pory w tabeli Lech Poznań swój mecz w 25. kolejce rozpocznie o 20.15. W Białymstoku zmierzy się z Jagiellonią Białystok. Legia jest na piątym miejscu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj