Dziennik Gazeta Prawana logo

Jagiellonia nie musi być jednosezonowym mistrzem. Czy Lechowi włączył się tryb "przegrywa"?

10 grudnia 2024, 09:45
[aktualizacja 10 grudnia 2024, 09:45]
Jagiellonia Białystok pierwszą część sezonu zakończyła na trzecim miejscu. Na jaką notę zasłużył mistrz Polski po rundzie jesiennej? W Dzienniku Sportowym dokonania ekipy z Podlasia podsumowują Piotr Nowak, Michał Ignasiewicz i Andrzej Jakubowski z Jagiellonia.net.

Kiepski start Jagiellonii

W poprzednim sezonie podopieczni Adriana Siemieńca niespodziewanie sięgnęli po mistrzowski tytuł. Wszyscy byli ciekawi jak w kolejnych rozgrywkach będą prezentować się piłkarze z Białegostoku.

Początek sezonu nie był udany dla Jagiellonii. Zespół daleki był od formy i stylu jaki prezentował w poprzedniej kampanii, ale chwilowy dołek dość szybko udało się opanować. 

Jagiellonia nadal gra na trzech frontach

Trener Siemieniec wyciągnął drużynę z kryzysu i pokierował ją na właściwe tory. Białostoczanie znów zaczęli grać ofensywnie, efektownie i co najważniejsze skutecznie. W efekcie Jagiellonia nadal liczy się w grze na trzech frontach. 

Zespół ze stolicy Podlasia notuje fantastyczne wyniki w Lidze Konferencji i ma wielkie szanse, by swoją przygodę z europejskimi pucharami kontynuować na wiosnę. 

Jagiellonia obroni mistrzowski tytuł?

Jagiellonia jest jednym z faworytów do zdobycia krajowego pucharu. Z rozgrywek odpadł już Lech Poznań i Raków. Jeśli w ćwierćfinale zespół Siemieńca pokona Legię, to droga do finału na Stadionie Narodowym będzie stała przed nim otworem, a w lidze cały czas liczy się w walce o tytuł. 

Tylko trzy punkty straty do prowadzącego Lecha Poznań dają kibicom Jagiellonii nadzieję, że ich ukochana drużyna nie okaże się jednosezonowym mistrzem. Marzymy o obronie tytułu i finale Ligi Konferencji, ale znamy swoje ograniczenia - zaznacza Andrzej Jakubowski z Jagiellonia.net.

W Lechu "coś" się zacięło

Natomiast nastroje nieco popsuły się wśród fanów "Kolejorza". Jeszcze nie tak dawno Lech zachwycał swoją grą i jego sympatycy przed każdym meczem zastanawiali się, ile bramek ich ulubieńcy strzelą rywalom.

Euforia sięgnęła zenitu po efektownym zwycięstwie 5:2 nad Legią Warszawa, ale od tego momentu jakby w tryby dobrze pracującej maszyny dostało się trochę piasku. Lech przestał grać z rozmachem. Coraz bardziej męczył się na boisku. Przestał regularnie wygrywać i przewaga nad grupą pościgową zaczęła topnieć. 

W Poznaniu kolejny sezon bez trofeum?

W ostatnich pięciu meczach piłkarze Nielsa Frederiksena wygrali tylko dwa razy. Co bardziej sceptyczni kibice z Poznania już zaczęli powątpiewać w mistrzowski tytuł dla Lecha, który jeszcze kilka tygodni temu wydawał się bardzo prawdopodobny. 

W internetowych komentarzach często można przeczytać, że ekipie z Bułgarskiej załączył się świetnie znany z ubiegłych sezonów tryb "przegrywa". 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj