Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga Europy. Trudne zadanie drużyny Fabiańskiego we Frankfurcie

4 maja 2022, 11:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Radość piłkarzy West Ham United z gola strzelonego Eintrachtowi Frankfurt w pierwszym meczu półfinału Ligi Europy
<p>Radość piłkarzy West Ham United z gola strzelonego Eintrachtowi Frankfurt w pierwszym meczu półfinału Ligi Europy</p>/Newspix
West Ham United, którego bramkarzem jest Łukasz Fabiański, postara się we Frankfurcie odrobić stratę z pierwszego meczu, przegranego z Eintrachtem 1:2, i awansować do finału piłkarskiej Ligi Europy. RB Lipsk z kolei bronić będzie minimalnej zaliczki w Glasgow.

Polski bramkarz na arenie międzynarodowej jest rezerwowym, a między słupkami zastępuje go Francuz Alphonse Areola.

Angielski zespół w ostatnich tygodniach wyraźnie skupia się na walce o triumf w LE, który oznaczałby możliwość występu w następnej edycji Ligi Mistrzów. Piłkarze trenera Davida Moyesa w czterech ostatnich występach powiększyli dorobek jedynie o punkt i zajmują siódmą lokatę, która oznacza udział w Lidze Konferencji.

Powody do optymizmu po porażce na własnym stadionie daje "Młotom" i ich kibicom sytuacja z poprzedniej rundy, kiedy WHU zremisował u siebie z Olympique Lyon 1:1, a we Francji wypunktował gospodarzy 3:0.

Teraz wygrana jest koniecznością, by ewentualnie szukać szczęścia w dogrywce bądź rzutach karnych. Nie będzie o nią łatwo, gdyż po 90 minutach Eintracht przegrywał w tej edycji LE tylko raz - z Betisem Sewilla 0:1, a samobójcze trafienie gości w ostatniej minucie dogrywki dało niemieckiej ekipie awans do ćwierćfinału, w którym sprawiła jedną z większych niespodzianek tej edycji eliminując Barcelonę.

Eintracht zajmuje 11. lokatę w Bundeslidze i Liga Europy to jedyna szansa na sukces w tym sezonie. Nic dziwnego, że we Frankfurcie nie kryją, co jest priorytetem.

 - przyznał pół żartem pół serio trener Eintrachtu Oliver Glasner po przegranym 0:2 poniedziałkowym spotkaniu ligowym z Bayerem Leverkusen (0:2).

RB Lipsk przed szansą na dwa puchary

Dwie ligowe porażki z rzędu odnotował w Niemczech RB Lipsk, który w LE pozostaje niepokonany i jest blisko awansu do finału. W przypadku zespołu spod znaku czerwonego byka ostatnie niepowodzenia skutkowały jednak spadkiem na piątą lokatę, co może oznaczać absencję w kolejnej edycji Champions League.

 - zaznaczył węgierski bramkarz Peter Gulasci.

Założony w 2009 roku klub, mimo sporych nakładów finansowych, nie może się dotychczas poszczycić żadnym trofeum. Dwukrotnie był wicemistrzem kraju, dwa razy przegrał finał Pucharu Niemiec. Trzecie podejście - 21 maja w decydującym pojedynku z SC Freiburg. Wtedy drużyna z Lipska może mieć już w gablocie puchar za triumf w LE, bo finał tych rozgrywek odbędzie się trzy dni wcześniej na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan w Sewilli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj