Dziennik Gazeta Prawana logo

Jagiellonia Białystok blisko awansu do Ligi Konferencji. Rewanż w Tiranie będzie formalnością

21 sierpnia 2025, 23:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jagiellonia Białystok blisko awansu do Ligi Konferencji. Rewanż w Tiranie będzie formalnością
Jagiellonia Białystok blisko awansu do Ligi Konferencji. Rewanż w Tiranie będzie formalnością/PAP
Jagiellonia Białystok praktycznie zapewniła sobie awans do Ligi Konferencji. W pierwszym meczu 4. rundy eliminacji wygrała na własnym stadionie 3:0 (2:0) z Dinamem Tirana. Rewanż odbędzie się 28 sierpnia, ale zaliczka z pierwszego spotkania pozwala podopiecznym Adriana Siemieńca udać się do Albanii ze spokojem.

Pululu trafił do siatki już w 1. minucie

Jagiellonia zaczęła mecz z trzema zmianami w składzie, który przed tygodniem walczył o awans w 3. rundzie eliminacji LK z duńskim Silkeborgiem. Kontuzjowanego pomocnika Dawida Drachala zastąpił Leon Flach, po pauzie za żółte kartki wrócił do pierwszej jedenastki napastnik Afimico Pululu, a na środku obrony Yuki Kobayashi zagrał zamiast Dusana Stojinovica.

Pierwsza połowa w wykonaniu białostoczan była bardzo dobra, choć jedyny ich błąd mógł zakończyć się stratą gola. Ale już w 1. min do bramki gości trafił Pululu, był jednak na minimalnym spalonym.

Imaz otworzył wynik spotkania

To niedługo po tej akcji Jagiellonia mogła stracić gola; po rzucie rożnym gospodarzy Dinamo przeprowadziło kontrę, Dejvi Bregu był w sytuacji sam na sam ze Sławomirem Abramowiczem, który ten pojedynek wygrał.

Poza tą akcją Jagiellonia dominowała, szanse bramkowe mieli Jesus Imaz i Pululu. W 12. min. pierwszy z nich dał białostoczanom prowadzenie; strzelał Oskar Pietuszewski, bramkarz Dinama Aldo Teqja odbił piłkę przed siebie a Imaz dopełnił formalności.

Pululu podwyższył na 2:0, Wojtuszek ustalił wynik na 3:0

Po strzeleniu gola Jagiellonia nieco się cofnęła i przez kilka minut goście dłużej utrzymywali się przy piłce. W 26. min. gospodarze mogli wynik podwyższyć. W doskonałej sytuacji Imaz jednak przestrzelił.

W 34. min. było 2:0 dla Jagiellonii. Po akcji z lewej strony, bardzo aktywny od początku mecz Flach, zagrał płasko w pole karne, a do bramki trafił Pululu.

Druga połowa wyglądała już inaczej, choć początkowo nadal dominowała Jagiellonia, dokumentując to bramką w 50. min. Na listę strzelców wpisał się Norbert Wojtuszek.

Abramowicz w końcówce ratował Jagiellonię przed stratą gola

Po zmianach w składzie i ustawieniu, goście zaczęli jednak grać lepiej, dłużej utrzymywali się przy piłce i zaczęli zagrażać bramce białostoczan. Strzał Hekurana Berishy obronił Abramowicz, uderzenie Bernarda Berishy było niecelne. W 63. min. Wojtuszek zdołał przerwać kontratak "czterech na dwóch" piłkarzy z Tirany, potem Abramowicz obronił strzał Bregu.

Ale w 76. min. Jagiellonia powinna podwyższyć wynik. Po wygranym pojedynku biegowym Alejandro Cantero zagrał z lewej strony w pole karne gości, Dimitris Rallis z pięciu metrów strzelił jednak w bramkarza Dinama, prawdopodobnie próbując go przelobować. Tuż przed końcem meczu znowu Abramowicz ratował Jagiellonię, tym razem nieźle uderzył Fjoart Jonuzi. W doliczonym czasie gry po drugiej stronie boiska niecelnie uderzył Aziel Jackson i mecz się zakończył.

  • Jagiellonia Białystok - Dinamo Tirana 3:0 (2:0)
  • Bramki: 1:0 Jesus Imaz (12), 2:0 Afimico Pululu (34), 3:0 Norbert Wojtuszek (50)
  • Sędzia: Marian Barbu (Rumunia)
  • Widzów: 17 450
  • Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi, Bartłomiej Wdowik - Alejandro Pozo (66. Miki Villar), Leon Flach, Taras Romanczuk (81. Bartosz Mazurek), Oskar Pietuszewski (66. Alejandro Cantero) - Jesus Imaz (81. Aziel Jackson), Afimico Pululu (71. Dimitris Rallis)
  • Dinamo Tirana: Aldo Teqja - Tiago Nani, Jorgo Meksi, Naser Aliji, Lorran (71. Faton Neziri) - Ledio Beqja (57. Goudiaby Bakary), Lorenco Vila, Karamba Gassama (71. Fjoart Jonuzi) - Hekuran Berisha (56. Bekim Maliqi), Dejvi Bregu (81. Bright Aniekan James), Bernard Berisha
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSłynny Ukrainiec obrażał Polaków i drwił z Wołynia. Przegrał proces i słono zapłaci »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj