Dziennik Gazeta Prawana logo

Klęska, katastrofa, kompromitacja. Lech Poznań nie ma szans na awans do Ligi Europy

21 sierpnia 2025, 23:23
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Klęska, katastrofa, kompromitacja. Lech Poznań nie ma szans na awans do Ligi Europy
Klęska, katastrofa, kompromitacja. Lech Poznań nie ma szans na awans do Ligi Europy/PAP
Lech Poznań już po pierwszym meczu może zapomnieć o grze w Lidze Europy. "Kolejorz" na własnym stadionie w kompromitującym stylu doznał klęski w pojedynku KRC Genk. Belgijski zespół przy Bułgarskiej wygrał aż 5:1. Rewanżowe spotkanie 4. rundy eliminacji odbędzie się za tydzień, ale mistrz Polski nie ma szans na odrobienie strat. Na pocieszenie pozostanie mu gra w Lidze Konferencji.

Lech tylko na początku dotrzymał kroku rywalom

Losy awansu do fazy ligowej Ligi Europy rozstrzygnęły się praktycznie po 45 minutach. Mistrz Polski fatalnie zagrał w defensywie, popełniał mnóstwo błędów i mógł, a właściwie powinien przegrywać 1:7, a nie 1:4. Goście nie wykorzystali rzutu karnego, a bramkarza gospodarzy Bartosza Mrozka dwukrotnie wyręczył słupek.

Tyko pierwsze fragmenty spotkania mogły dać nadzieje 25 tysiącom kibiców, że gospodarze będą w stanie nawiązać równorzędna walkę z rywalami. Dośrodkowanie Luisa Palmy wprawdzie nie trafiło do adresata, ale sprawiło trochę zamieszania na przedpolu bramki przyjezdnych. W kolejnej akcji Mikael Ishak trafił w boczną siatkę.

Obrona Lecha dziurawa jak sito

Potem Belgowie szybko wzięli sprawy w swoje ręce i zaczęli testować defensywę przeciwnika. A obrona Lecha wyglądała w tym meczu wyjątkowo słabo, lechici byli spóźnienie w swoich reakcjach i popełniali sporo prostych błędów. Piłkarze Genk wyprowadzili szybką kontrę, wprawdzie Patrik Hrosovsky miał problemy z jej sfinalizowaniem w pierwszym podejściu, ale po chwili otworzył wynik.

Mistrzowie Polski zdołali się otrząsnąć na moment. Zawodnicy KRC Genk stracili piłkę na środku boiska i Ishak wyprowadził kontratak. Dograł do Filipa Jagiełły, który uderzył precyzyjnie i wyrównał stan spotkania.

Mrozek obronił rzut karny

Zapowiadało się ciekawe widowisko, ale szybko stało się ono wyjątkowo jednostronne. Belgowie z łatwością wchodzili w pole karne „Kolejorza” i niemal każda ich akcja pachniała bramką.

Już trzy minuty po trafieniu Jagiełły, Koreańczyk Hyeon-gyu Oh miał dużo swobody w polu karnym i znalazł miejsce by oddać strzał. Piłka powoli turlała się po murawie, trafiła w słupek i niemal wpadła w ręce Mrozka. Chwilę później urazu doznał Antonio Milic, który musiał opuścić boisko. Lechici krótko grali w osłabieniu, ale rywale to bezwzględnie wykorzystali – na listę strzelców ponownie wpisał się Hrosovsky.

Na 3:1 podwyższył kapitan Genk Bryan Heynen po rzucie rożnym i kolejnym błędzie defensywy Lecha. Pięć minut później arbiter podyktował rzut karny dla Belgów, ale Mrozek odbił strzał Hyeon-gyu Oh i nie dał się także pokonać po dobitce.

Lech już po pierwszej połowie był na deskach

Koreańczyk szybko się zrehabilitował – lechici po kolejnej stracie piłki na własne połowie nie zdążyli się poustawiać w obronie i azjatycki napastnik w końcu zanotował trafienie. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później Hyeon-gyu Oh znów miał pecha, bowiem trafił w słupek.

Lech w ostatnich minutach pierwszej połowy był praktycznie "na deskach" i sprawiał wrażenie, jakby chciał tylko dotrwać do przerwy z jak najmniejszą stratą. Należy podziwiać najzagorzalszych fanów mistrza Polski, którzy gwizdali, ale bezustannie krzyczeli: "Walczyć, Kolejorz walczyć".

Fiabema w sytuacji sam na sam nie trafił w piłkę

Poznaniacy drugą część pojedynku zaczęli w możliwie najgorszy sposób. W niegroźnej sytuacji wprowadzony w przerwie Michał Gurgul próbował klatką piersiową podać do Mrozka, ale uczynił to zbyt mocno i bramkarz Lecha nie zdołał złapać futbolówki.

Na tym emocje się skończyły. Podopieczni Thorstena Finka mocno wyhamowali, oddali piłkę poznaniakom, ale skutecznie likwidowali się akcje. Defensywę Belgów próbował rozmontować Ishak i Bengtsson, ale bez efektu. Poznański zespół nie tylko miał dziurawą obronę, ale nie posiadał atutów w ofensywie. W końcówce skompromitował się Bryan Fiabema, który w sytuacji sam na sam nie trafił w piłkę.

Poznaniacy mają tydzień na przygotowanie się do rewanżu, który będzie jednak tylko formalnością. Zespół Nielsa Frederiksena może myśleć już o losowanie fazy ligowej Ligi Konferencji.

  • Lech Poznań - KRC Genk 1:5 (1:4)
  • Bramki: 0:1 Patrik Hrosovsky (10), 1:1 Filip Jagiełło (19), 1:2 Patrik Hrosovsky (25), 1:3 Bryan Heynen (34), 1:4 Hyeon-gyu Oh (40), 1:5 Michał Gurgul (48-samobójcza).
  • Sędzia: Donatas Rumsas (Litwa)
  • Widzów: 25 443
  • Lech Poznań: Bartosz Mrozek - Alex Douglas (46. Michał Gurgul), Mateusz Skrzypczak, Antonio Milic (26. Wojciech Mońka), Joao Moutinho – Leo Bengtsson (61. Bryan Fiabema), Antoni Kozubal, Gisli Thordarson (61. Timothy Ouma), Filip Jagiełło, Luis Palma - Mikael Ishak (79. Kornel Lisman)
  • KRC Genk: Tobias Lawal – Zakaria El Ouhadi, Mujaid Sadick, Matte Smets, Joris Kayembe – Ibrahima Sory Bangoura (90+1. Nikolas Sattlberger), Bryan Heynen (78. Konstantinos Karetsas), Patrik Hrosovsky – Jarne Steuckers (70. Junya Ito), Hyeon-gyu Oh (78. Toluwalase Arkodare), Yira Sor (70. Noah Adedeji-Sternberg)
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPolskie siatkarki bardzo blisko awansu do turnieju finałowego Ligi Narodów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj