Konfrontacja Atalanty z Arsenalem była jednym z ciekawiej zapowiadających się spotkań pierwszej kolejki Champions League.
Miał być hit, wyszedł kit
Rzeczywistość jednak mocno rozczarowała. W pierwszej połowie na boisku nie działo się praktycznie nic. Określenie "wiało nudą" najlepiej oddaje obraz wydarzeń na murawie.
Nieco, ale tylko ciut ciekawiej było po przerwie. Głownie za sprawą bramkarza Arsenalu. David Raya w 51. minucie pokazał, że zna się na swoim fachu. 29-latek pokazał supermoce i uratował swój zespół przed stratą bramki.
Kiwior z ławki oglądał popis kolegi
Gospodarze mieli świetną okazję, by objąć prowadzenie. Sędzia podyktował rzut karny dla Atalanty. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Mateo Retegui. Raya wyczuł intencję strzelca i odbił piłkę. Pechowy egzekutor rzutu karnego ponownie dopadł do futbolówki i miał okazję do naprawienia swojego błędu. Dobitka też nie zakończyła się sukcesem. Raya ponownie wygrał pojedynek z Włochem.
Popis swojego kolegi w bramce z ławki rezerwowych Arsenalu oglądał Jakub Kiwior. Niestety obrońca reprezentacji Polski w czwartkowy wieczór na boisku nie pojawił się nawet na chwilę.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.