Dziennik Gazeta Prawana logo

Lewandowski i Raphinha podzielili się golami. Barcelona upokorzyła Bayern w Lidze Mistrzów

23 października 2024, 22:56
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Barcelona - Bayern Monachium
Robert Lewandowski (z prawej)/PAP/EPA
Robert Lewandowski nie miał sentymentów. Z zimną krwią wpakował piłkę do siatki swojego byłego klubu i przyczynił się do zwycięstwa Barcelony nad Bayernem Monachium. W 3. kolejce Ligi Mistrzów Katalończycy pokonali u siebie Bawarczyków 4:1. Trzy z czterech goli dla zwycięzców strzelił Raphinha. Mecz z ławki rezerwowych gospodarzy oglądał Wojciech Szczęsny. 

Lewandowski od początku sezonu jest w kosmicznej formie. W hiszpańskiej LaLiga strzelił 12 goli w 10 kolejkach. 

Lewandowski może powiedzieć "do trzech razy sztuka"

W środowy wieczór Lewandowski stanął przed szansą strzelania pierwszej bramki Bayernowi Monachium po tym, jak latem 2022 opuścił ten klub i przeniósł się do Barcelony. W dwóch poprzednich konfrontacjach tych zespołów Polakowi nie udała się trafić do siatki mistrzów Niemiec, ale jak mówi stare powiedzenie "do trzech razy sztuka".

Lewandowski zdobył bramkę w 36. minucie meczu. To jego trzecia bramka w obecnych rozgrywkach Ligi Mistrzów i zarazem 97. w historii występów w Champions League. 

Lewandowski po strzeleniu gola swojemu byłemu klubowi nie okazywał wielkiej radości. 

Barcelona trafiła już w 1. minucie

Po trafieniu Lewandowskiego Barcelona prowadziła 2:1. Wcześniej do na listę strzelców wpisali się Raphinha i Harry Kane. 

Brazylijczyk już w pierwszej minucie otworzył wynik spotkania. W sytuacji sam na sam pokonał Manuela Neuera. 

Kane zrobił swoje

Bayern odpowiedział na gola Barcelony w 18. Do remisu doprowadził Kane, który do Monachium został sprowadzony po tym, jak Bawarczycy sprzedali Lewandowskiego. 

Ostatecznie na przerwę goście schodzili do szatni tracąc dwie bramki do gospodarzy. W 45. minucie drugi raz w tym meczu piłkę w siatce rywali umieścił Raphinha i po pierwszej części gry Barcelona prowadziła 3:1. 

Raphinha skompletował hat-tricka

Po zmianie stron Barcelona nie zwalniała tempa. Wielki mecz rozgrywał Raphinha. Brazylijczykowi tego wieczoru wychodziło praktycznie wszystko.

W 56. minucie 27-latek trzeci raz w tym meczu znalazł drogę do bramki Neuera i tym samym skompletował hat-tricka. 

Druga z rzędu wygrana Barcelony w Lidze Mistrzów

Barcelona tegoroczne rozgrywki Ligi Mistrzów rozpoczęła od porażki z AS Monaco Radosława Majeckiego 1:2, ale weszła na zwycięską ścieżkę w 2. kolejce, gdy rozbiła u siebie Young Boys Berno 5:0. W tamtym meczu Lewandowski wpisał się na listę strzelców dwukrotnie.

Natomiast Bayern - odwrotnie: rozpoczął od popisu w meczu z Dinamo Zagrzeb, w którym został pierwszym w historii rozgrywek zespołem z dziewięcioma strzelonymi golami (9:2), ale później dał się zaskoczyć Aston Villi (0:1). Była to pierwsza porażka tej drużyny w fazie grupowej lub ligowej LM po serii 41 meczów (37 zwycięstw i cztery remisy).

Szczęsny El Clasico raczej obejrzy z ławki

Teraz przed Barceloną kolejny ważny mecz. W sobotę podopieczni Hansiego Flicka, który w środę cieszył się z pokonania swojej byłej drużyny zmierzą się z El Clasico z Realem Madryt. 

W prestiżowej konfrontacji z "Królewskimi" w bramce Barcelony raczej też nie stanie Wojciech Szczęsny. Były bramkarz reprezentacji Polski wrócił ze sportowej emerytury i na początku października podpisał kontrakt z katalońskim klubem. 

Szczęsny od ponad dwóch tygodni jest w reżimie treningowym, ale na razie musi czekać na swoją szansę. Podstawowym golkiperem Barcelony jest Inaki Pena. Natomiast Szczęsny mecze z Sevillą i Bayernem oglądał z ławki rezerwowych. Nic nie wskazuje na to, by w pojedynku z Realem nastąpiła zmiana. 

Po 10. kolejkach Barcelona jest na czele tabeli ligi hiszpańskiej i nad drugim Realem ma trzy punkty przewagi. 

Barcelona - Bayern Monachium
Robert Lewandowski (z prawej)/Siu Wu
Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny na treningu Barcelony/ALEJANDRO GARCIA

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTrudny quiz z geografii. 90 proc. zaliczy przynajmniej 4 błędy. 10/10 tylko dla podróżników »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj