Zaczęło się dobrze dla polskich siatkarzy. Na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy prowadząc 8:6. A już po chwili nasi zawodnicy dorzucili jeszcze kilka punktów i podwyższyli przewagę - 14:11. Serbowie nie byli w stanie odpowiedzieć na dobrą grę biało-czerwonych. Po drugiej przerwie przegrywali 12:16. A Polacy pokazali prawdziwą klasę. Wicemistrzowie świata seryjnie zdobywali punkty. Ostatecznie Polacy wygrali seta 25:17 i prowadzili w meczu 1:0.

Reklama

Początek drugiego seta był zdecydowanie bardziej wyrównany. Raz jedna, raz druga drużyna zdobywała punkty. Jednak to biało-czerwoni prowadzili po pierwszej przerwie technicznej 8:6. Później nasi zawodnicy starali się powiększyć przewagę, ale Serbowie nie zamierzali odpuszczać. Goście w pewnym momencie zbliżyli się tylko na punkt do biało-czerwonych - było 12:11. Od tego momentu nasi zawodnicy zaczęli dominować na parkiecie. Dzięki dobrej zagrywce powiększyli przewagę do pięciu punktów - 23:18. W końcówce Polacy nie pozwolili sobie na rozprężenie i wygrali partię 25:21. W meczu prowadziliśmy 2:0.

Niestety w trzeciej partii kibice nie zobaczyli już na parkiecie kapitana naszej reprezentacji - Piotra Gruszki. Atakujący doznał poważnej kontuzji - skręcił kostkę - i opuścił boisko. Może właśnie dlatego po pierwszej przerwie technicznej prowadzili Serbowie 8:6. Sytuacja ta podziała mobilizująco na biało-czerwonych. Polacy szybko odrobili straty. Już po paru minutach wysunęli się na prowadzenie - 15:13. Jednak goście nie chcieli przegrać kolejne partii. Serbowie udanie odpowiedzieli na dobrą grę naszych siatkarzy i po drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:15. Nasi walczyli z całych sił. Ale nie byli w stanie odrobić strat. Goście wygrali seta 25:22. Mimo tego w spotkaniu nadal prowadzili Polacy 2:1.

Czwarta partia to popis siatkarzy gości. Serbowie przez cały czas kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Po pierwszej przerwie technicznej prowadzili minimalnie - 7:8. Później zdobyli kilka punktów z rzędu i odskoczyli Polakom. Nasi zawodnicy przegrywali już 8:11. Ale od tego momentu zaczęliśmy odrabiać straty. Już po chwili był remis 13:13. Jednak siatkarze Serbii przypomnieli sobie o dobrym początku seta. Po drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:13. Choć biało-czerwoni chcieli odrobić straty i wygrać mecz, to nie mogli sprostać dobrej grze gości. Ostatecznie Serbowie wygrali partię 25:20 i w całym meczu jest remis 2:2.

Kibice w olsztyńskiej hali "Urania" nie mogli w to uwierzyć. Nasi siatkarze przegrywali wygrany mecz. W tie breaku Serbowie znowu grali jak z nut. Po paru minutach prowadzili już 8:5. Jednak w tym momencie przyszło przebudzenie. Polacy zaczęli dobrze odbierać. A lekcji serwowania udzielił Serbom Bartosz Kurek. Polak w decydującym momencie seta trzy razy rozbił rywali zagrywką. W ten sposób nasi siatkarze odwrócili losy spotkania. Polacy wygrali tie breaka 16:14 i cały mecz 3:2.

Memoriał Huberta Wagnera:
Polska - Serbia 3:2 (25:17, 25:21, 22:25, 20:25, 16:14)