W pierwszej odsłonie Polacy świetnie zagrali blokiem. Do sił po kontuzji wraca Marcin Możdżonek, dzięki któremu biało-czerwoni potrafili wypracować sobie trzypunktową przewagę. Obrony Krzysztofa Ignaczaka i ataki Bartosza Kurka sprawiły, że biało-czerwoni do pierwszej i drugiej przerwy technicznej schodzili prowadząc i utrzymywało się to do stanu 22:19. Potem "obudził się" Giba, który wcześniej raził nieskutecznością. W ostatnich akcjach pokazał jednak, że nie zapomniał jak gra się w siatkówkę i znacznie przyczynił się do zwycięstwa Brazylijczyków 25:23.

Drugi set był jeszcze bardziej zacięty i miał podobny przebieg. Polacy szybko objęli prowadzenie 3:0 i nie zwalniali tempa, dobrze przyjmowali mocne zagrywki przeciwników i zwiększyli przewagę do 8:3.

Po przerwie technicznej pogubili się jednak w bloku, a Canarinhos zdobyli trzy punkty z rzędu. To jeszcze nie podcięło skrzydeł podopiecznym Anastasiego. Kurek błyszczał w obronie i w ataku, w którym przyćmił w sobotę Zbigniewa Bartmana. Potem jednak rozpoczął się festiwal zagrywek w aut i nieudanych ataków. Przy 19:19 nie wytrzymał Anastasi. Wziął czas i wyraźnie niezadowolony próbował dawać dodatkowe wskazówki. Na parkiecie pojawił się za Kurka Michał Bąkiewicz, ale nie uratowało to Polaków przed porażką 24:26.

Trzecia partia przebiegła pod dyktando Brazylijczyków. Polacy wyraźnie stracili nadzieję na wygraną i popełniali coraz więcej niewymuszonych błędów. Rozkręcał się z kolei Vissotto, a Bruno Rezende, syn trenera i rozgrywający Canarinhos, bezbłędnie gubił polski blok.

Polacy próbowali jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale tym razem nie potrafili nawiązać walki i Giba zakończył mecz silnym atakiem po skosie 25:20.

"Musimy przeanalizować grę w końcówkach, bo niestety w tej chwili to właśnie najbardziej u nas szwankuje. Nie zapominajmy, że Brazylijczycy to najlepsi zawodnicy na świecie, nie ma w nich chwili zawahania i zastanowienia, nawet wtedy gdy wysoko przegrywają. Nie zastanawiamy się, czy w niedzielę wystąpią w innym składzie. Oni są, według mnie, nadal w fazie przygotowań i nie są w najwyższej formie" - ocenił na antenie telewizji Polsat rozgrywający polskiej reprezentacji Łukasz Żygadło.

Wcześniej Canarinhos pokonali dwukrotnie na wyjeździe Portoryko, a biało-czerwoni raz wygrali i raz ulegli w Łodzi mistrzom olimpijskim Amerykanom.

Kolejne spotkanie Polaków z Brazylijczykami zaplanowano na niedzielę na godz. 15.00.

Brazylia - Polska 3:0 (25:23, 26:24, 25:20)
Polska: Michał Ruciak (6), Marcin Możdżonek (5), Łukasz Żygdało (3), Bartosz Kurek (16), Grzegorz Kosok (4), Zbigniew Bartman (10) i Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Jakub Jarosz (3), Piotr Nowakowski (1), Michał Bąkiewicz, Paweł Woicki.
Brazylia: Bruno Rezende (5), Leonadro Vissotto (18), Giba (10), Rodrigao (1), Joao Paulo Bravo (7), Lucas Saatkamp (6) i Santos Sergio (libero) oraz Martins Wallace, Yared Marlon.