Tunezyjczycy godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego zaczęli rozgrzewkę od gry w futbolowego „dziadka”. Dopiero potem przystąpili do typowo siatkarskich zajęć
Dzień wcześniej, podczas meczów „polskiej” grupy C na widowni katowickiej hali było dużo kibiców, podczas tego starcia trybuny świeciły pustkami. Nie na tyle jednak, by nie udało się zrobić „meksykańskiej fali”.
Na większe wsparcie widzów mogli liczyć Portorykańczycy, tyle, że gorzej szło im na boisku.
Prowadzili co prawda krótko w pierwszym secie, ale w kolejnym mieli niewiele do powiedzenia. Najwięcej emocji dostarczyła trzecia partia. Siatkarze z Portoryko poprawili zagrywkę, powalczyli kilka razy nad siatką i w efekcie prowadzili 11:10, potem był jeszcze remis 19:19, jednak w końcówce skuteczniejsi byli rywale.
Autor: Piotr Girczys
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.