Berrettini po raz drugi w karierze wystąpił w wielkoszlemowym półfinale. Debiut w tej fazie prestiżowych zmagań zaliczył dwa lata temu w US Open. Wówczas jednak musiał uznać wyższość rywala, a w piątek pokonał Hurkacza 3:6, 0:6, 7:6 (7-3), 4:6. Na konferencji prasowej 25-letni gracz przyznał, że towarzyszyły mu emocje przed tym pojedynkiem.
- relacjonował.
W tym sezonie wygrał wszystkie 11 rozegranych meczów na kortach trawiastych. Przed Wimbledonem zwyciężył w imprezie ATP na kortach londyńskiego Queen's Clubu, a teraz kontynuuje dobrą passę. Przyznał, że przed turniejem męskiego cyklu nie myślał o tym, że będzie autorem takiej imponującej serii. Przed Wimbledonem zachęcał go do tego słynny przed laty niemiecki tenisista Boris Becker.
- zadeklarował Berrettini.
Jest on pierwszym tenisistą z Italii w finale męskiego singla zmagań na obiektach All England Lawn Tennis and Croquet Clubu.
zaznaczył gracz, którego trenerem jest zięć Zbigniewa Bońka Vincenzo Santopadre.
Jest on też pierwszym włoskim singlistą w finale wielkoszlemowych zmagań od 1976 roku. Wówczas we French Open triumfował Adriano Panatta.
- wspominał z uśmiechem Berrettini.
Niedzielna będzie bardzo ważnym dniem dla włoskich kibiców. Po południu Berrettini zagra w finale Wimbledonu z liderem światowego rankingu Serbem Novakiem Djokovicem. Wieczorem piłkarska reprezentacja Italii - również w Londynie - wystąpi w finale mistrzostw Europy.
- dodał tenisista.