Adam Wiśniewski to wielki pechowiec. Szczypiornista Wisły Płock po raz trzeci z rzędu zerwał sobie wiązadła w kolanie. "Ja nie znam przypadku, żeby ktoś po dwóch razach wrócił. A po trzecim to właściwie nie ma co gadać. Ale ja chcę. Mam nadzieję, że wrócę. Co ja mówię, jaką nadzieję?! Ja wrócę!" - obiecuje były reprezentant Polski.
Piłkarz ręczny przeszedł już pierwszy zabieg. "Wykręcili mi takie śruby z kolana i teraz mam wszczepioną sztuczną kość. Pół roku muszę czekać, aż wszystko się zagoi. Po czterech miesiącach będę miał pierwsze badanie, które ma stwierdzić, czy wszystko się zagoiło. Potem rekonstrukcja i znów sześć-osiem miesięcy rehabilitacji" - wyjaśnił Adam Wiśniewski
Początkowo nawet się załamał. "Ale jak tak leżałem w łóżku, stwierdziłem, że to przecież nie tragedia, że trzeba żyć dalej. Na tym przecież się świat nie kończy" - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|