Dziennik Gazeta Prawana logo

50 stopni Celsjusza w bolidzie Kubicy

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tor pod Stambułem jest równie gorący jak atmosfera w zespole McLarena. Ale to wcale nie oznacza, że niedzielny wyścig Formuły 1 o Grand Prix Turcji wygra Ferrari. W weekend możemy być pewni tylko jednego - upałów. Temperatura toru to 51 stopni C, powietrza - 35. Podczas piątkowych treningów w kokpitach było ponad 50 stopni - pisze DZIENNIK.

"Ciepło, nie ciepło jechać trzeba" - uśmiecha się Robert Kubica. "Lepiej znoszę upały niż w ubiegłym roku. Może dlatego, że nie pojechałem na wakacje, tylko ciężko trenowałem. Zresztą nie tylko pogoda daje się we znaki. W Turcji jeździmy w lewo, co jest rzadkością. Mięśnie karku nie są przyzwyczajone do ciągłych zakrętów w lewo. A najbardziej wyczerpujący jest ósmy, choć tak naprawdę to są cztery zakręty, które, gdyby nie było dwóch podbić, można by przejechać na pełnym gazie. Przez ponad pięć sekund przeciążenie wynosi 5 G" -wyjaśnia DZIENNIKOWI Kubica.

Wczoraj Polak w treningach zajmował 11. i 10. miejsce, ale był zadowolony. "Rano przyczepność była słaba, dlatego każdy wylatywał z toru. Po południu warunki były już lepsze. Jest nieźle i oby tak było jutro i pojutrze" - rzucił po treningach Kubica. Drugi trening przerwano na pół godziny z powodu wystającej pokrywy studzienki na jednym z zakrętów. Podczas tej sesji najszybszy był Lewis Hamilton, co bardzo ucieszyło wszystkich w McLarenie, bo kilka godzin wcześniej podczas pierwszego treningu, brytyjski zespół zdecydowanie przegrał z Ferrari. Kimi Raikkonen, który rano miał najlepszy czas, wyprzedził Fernando Alonso i Hamiltona o ponad sekundę. Felipe Massa też był od nich znacznie szybszy.

Po południu w McLarenie wszyscy mieli już dobre humory. A szef zespołu, Ron Dennis, zapewniał, że między Hamiltonem i Alonso nie ma żadnych niesnasek. "Lewis i Fernando spotkali się i wszystko sobie wyjaśnili" - twierdzi Dennis. "Rozmawiałem z nimi z osobna i zrozumieli, że muszą współpracować dla dobra zespołu. Każdy popełnia błędy, ale najważniejsze, żeby umieć je naprawić" - dodał. Rozmowy były tak długie, że żaden z kierowców McLarena nie pojawił się na torze w czwartek, choć tego dnia powinni być w padoku wszyscy. Oficjalnie zabrakło ich z powodu korków, ale wiadomo, że chcieli mieć spokój i schowali się przed mediami.

"Ten dodatkowy odpoczynek z pewnością im nie pomoże" - twierdzi Raikkonen, który mimo 20 punktów straty do prowadzącego w klasyfikacji mistrzostw świata Hamiltona nadal wierzy w zdobycie tytułu. To będzie jednak niezwykle trudne. Bardziej prawdopodobna jest walka o mistrzostwo tylko między kierowcami McLarena. Hamilton ma nad Alonso siedem punktów przewagi, a do końca sezonu pozostaje sześć wyścigów. Młody Brytyjczyk nie zamierza oddawać prowadzenia, a Hiszpan chce po raz trzeci zostać mistrzem świata. Dlatego żadne rozmowy wychowawcze szefa teamu nic nie zmienią. Między kierowcami iskrzy i tak będzie do ostatniego wyścigu - pisze DZIENNIK.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj