Dziennik Gazeta Prawana logo

Majka i Kwiatkowski na starcie Tour de France. Pogacar czy Vingegaard?

29 czerwca 2023, 13:49
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Jonas Vingegaard
Jonas Vingegaard/PAP/EPA
Tadej Pogacar czy Jonas Vingegaard? To pytanie zadają sobie kibice kolarstwa przed rozpoczynającym się w sobotę w Bibao Tour de France. Słoweniec i Duńczyk będą faworytami wyścigu, w którym wystartuje dwóch Polaków – Rafał Majka i Michał Kwiatkowski.

24-letni Pogacar jest fenomenem tej dyscypliny sportu. Gdy w 2020 roku wygrał po raz pierwszy Tour de France, w swoim debiucie i jako najmłodszy kolarz od 116 lat, jego sukces był sensacją. W następnym roku zdominował już rywalizację, triumfował na trzech etapach, w tym na dwóch w Pirenejach, gdzie znakomicie go asekurował Majka. W klasyfikacji generalnej wyprzedził Vingegaarda o pięć minut i 20 sekund, największą różnicą od 2014 roku.

W ubiegłorocznej edycji spodziewano się trzeciego zwycięstwa Słoweńca, ale silniejszy okazał się Vingegaard, wygrywając o prawie trzy minuty. Majka nie mógł pomagać Pogacarowi na kluczowych górskich odcinkach. Wycofał się z wyścigu po 16. etapie z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego.

W tym sezonie dwaj faworyci "Wielkiej Pętli" prezentowali bardzo dobrą formę. Spotkali się tylko raz, w marcowym wyścigu Paryż-Nicea, w którym zwyciężył Pogacar, a Vingegaard zajął trzecie miejsce. Później Słoweniec błyszczał w klasykach, wygrywając m.in. Dookoła Flandrii, Amstel Gold Race i Strzałę Walońską.

23 kwietnia Pogacar uległ groźnemu wypadkowi podczas wyścigu Liege-Bastogne-Liege. "Mam szczęście, że to tylko złamany nadgarstek. Mam wstrząśnienie mózgu i kilka zadrapań, ale cieszę się, że nic gorszego się nie stało, ponieważ to było zderzenie na naprawdę dużej prędkości" – przekazał Słoweniec, który musiał poddać się operacji.

Przymusowa dwumiesięczna przerwa mogła pokrzyżować plany Pogacara, ale wydaje się, że lider UAE Team Emirates jest mimo to dobrze przygotowany do "Wielkiej Pętli". W ubiegłym tygodniu zmiażdżył konkurencję w mistrzostwach Słowenii, zdobywając tytuły w jeździe indywidualnej na czas (ponad 5 minut przewagi nad drugim zawodnikiem na 15-kilometrowej trasie) oraz w wyścigu ze startu wspólnego.

Oprócz Majki, Słoweniec będzie mógł liczyć na wsparcie przede wszystkim innego świetnego górala, Brytyjczyka Adama Yatesa. Poza tym w składzie znaleźli się: Duńczyk Mikkel Bjerg, Austriak Felix Grossschartner, Hiszpan Marc Soler, Włoch Matteo Trentin i Norweg Vegard Stake Laengen.

"Mamy bardzo silną grupę i nastawiamy się na ostrą walkę, jak to bywa w największych wyścigach. Jedziemy na Tour, aby pokazać się z jak najlepszej strony i oczywiście walczyć o zwycięstwo" - podkreślił Pogacar.

Starszy od niego o dwa lata Duńczyk wybrał inną drogę przygotowań. Startował rzadko, po wyścigu Paryż-Nicea ścigał się tylko w dwóch zawodach – Dookoła Kraju Basków i Criterium du Dauphine. W obu odniósł zdecydowane zwycięstwa.

Jego holenderska ekipa Jumbo-Visma wydaje się jeszcze silniejsza. Duńczyk będzie wspierany przez Belgów Wouta van Aerta, Tiesja Benoota i Nathana van Hooydoncka, Holendrów Dylana van Baarle i Wilco Keldermana, świetnego w górach Amerykanina Seppa Kussa oraz Francuza Christophe’a Laporte'a.

"Naszą ambicją jest przywieźć ponownie żółtą koszulkę do Paryża. Mamy supersilny zespół prowadzony przez naszego lidera Jonasa Vingegaarda i wierzymy w nasz plan. Zwycięstwo w Giro d'Italia było dla nas spełnieniem marzeń w tym sezonie, ale nasi kolarze są też przygotowani na triumf w Tour de France" – oświadczył dyrektor sportowy Merijn Zeeman, nawiązując do sukcesu w Giro nieobecnego we Francji Słoweńca Primoza Roglica.

W latach 2012-19, z przerwą na rok 2014, Tour de France zdominowali kolarze brytyjskiej grupy Sky, obecnie Ineos Grenadiers. Czterokrotnie triumfował Brytyjczyk Chris Froome, a ponadto jego rodacy Bradley Wiggins i Geraint Thomas oraz Kolumbijczyk Egan Bernal. Okres świetności "Grenadierzy" mają już za sobą, ale wciąż powinni się liczyć w walce o podium. Pojedzie m.in. zwycięzca TdF z 2019 roku - Bernal. Po rocznej przerwie do składu "Grenadierów" powrócił Michał Kwiatkowski.

W sprinterskiej walce zobaczymy Marka Cavendisha. W 2021 roku 36-letni wtedy Brytyjczyk po kilku słabszych sezonach i startach w drużynach z zaplecza elity powrócił na Tour de France we wspaniałym stylu. Po pięciu latach od ostatniego zwycięstwa w "Wielkiej Pętli" triumfował czterokrotnie i wyrównał rekord 34 wygranych etapów słynnego Belga Eddy’ego Merckxa. "Manxman" nie startował przed rokiem w drużynie Quick-Step Alpha Vinyl, która postawiła na innego sprintera. Teraz reprezentuje barwy Astany i może liczyć na wsparcie kolegów. 28 maja w Rzymie wygrał ostatni etap Giro d'Italia, czym udowodnił, że stać go na pobicie rekordu Merckxa.

Tour de France ruszy 1 lipca z Bilbao, dokładnie w 120. rocznicę pierwszej "Wielkiej Pętli". Trasa liczy 3404 km i prowadzi przez pięć pasm górskich we Francji. Zaplanowano siedem górskich etapów i tylko jedną czasówkę.

"Chcemy jak najlepiej wykorzystać pasma górskie w kraju, a start z Kraju Basków to nam umożliwia. Pasjonująco zapowiada się etap jazdy indywidualnej na czas 18 lipca na dystansie 22 km. Następnego dnia trasa ze zjazdem do Courchevel poprowadzona jest także w górach. Tam o zwycięstwo, być może w całym wyścigu, powalczą najlepsi górale" - ocenił dyrektor Tour de France Christian Prudhomme.

Podobnie jak w trzech poprzednich latach będzie obowiązywać protokół sanitarny, którego nową wersję ogłosiła w środę Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI), mając głównie na uwadze wydarzenia podczas Giro d'Italia, z którego wycofał się m.in. zakażony koronawirusem ówczesny lider wyścigu Belg Remco Evenepoel.

Jak stanowią nowe przepisy, jeśli kolarz lub członek zespołu uzyska pozytywny wynik testu na obecność wirusa, decyzja o wykluczeniu lub izolacji zostanie podjęta wspólnie przez lekarza ekipy, koordynatora ds. koronawirusa Tour de France i dyrektora medycznego UCI "na podstawie danych klinicznych i wyników testów na Covid-19".

UCI oceniła, że obecnie przypadki koronawirusa zgłoszone we Francji zdarzają się bardzo rzadko, dodając że środki zapobiegawcze wdrożone przez organizatorów TdF, ograniczające dostęp i wymagające masek w określonych strefach (np. wywiadów), są odpowiednie.

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraProsty quiz z geografii. Każdy powinien trafić przynajmniej 6/10. Mistrzowie nie popełnią błędu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj