Na początku rundy play off Nuggets byli już w bardzo trudnym położeniu, przegrywali z "Jazzmanami" 1-3. W końcówce doprowadzili do stanu 3-3, o awansie zadecydował ostatni, siódmy mecz.

Reklama

Bohaterem tego spotkania był Nikola Jokic, który ekipie z Denver zapewnił zwycięstwo na 27 sekund przed końcem czwartej kwarty, gdy celnie rzucił i jego zespół objął prowadzenie. Serb był tego dnia najlepszym zawodnikiem na parkiecie, zdobył 30 pkt, miał 14 zbiórek i cztery asysty. Do tego 17 pkt na swoje konto zapisał dla Nuggets Jamal Murray.

"To była wielka bitwa, przez nas wygrana. Nic więcej nie mogę dodać" - powiedział szczęśliwy Jokic.

Swój zespół mocno chwalił trener Nuggets Mike Malone. "Przegrywając już 1-3 wiele drużyn by się po prostu poddało. Moi zawodnicy wytrzymali presję, są świetni, tym bardziej, że wpływ na nich mógł mieć także fakt, że jesteśmy tu, z dala od naszych rodzin, od 57 dni" - powiedział szkoleniowiec.

Od wznowienia sezonu, przerwanego ze względu na pandemię koronawirusa, wszystkie spotkania ligi NBA odbywają się w zamkniętym ośrodku Disney World pod Orlando na Florydzie.

Lider Utah Jazz, Donovan Mitchell, który zdobył 22 punkty, miał 10 zbiórek i jedną asystę, był mocno zaskoczony porażką swojego zespołu. Po zakończeniu spotkania długo leżał na parkiecie, gdy w końcu zszedł z boiska, miał łzy w oczach.

Mecz miał dość emocjonujący przebieg, po początkowej sporej przewadze Nuggets, gdy w drugiej kwarcie prowadzili już 46:27, później całą przewagę stracili. Zespół uratował Jokic.

Teraz zespół z Kolorado zmierzy się z Los Angeles Clippers. Pierwszy mecz półfinału Konferencji Zachodniej zostanie rozegrany w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu.

W Konferencji Wschodniej w drugim meczu półfinałowym Toronto Raptors ulegli 99:102 Boston Celtics. Stan rywalizacji do czterech zwycięstw 2-0 dla zespołu z Bostonu.