Dąbrowski: „Czułem, że mam jeszcze rezerwę”

Dąbrowski po etapie był bardzo zadowolony.

Reklama

- Kolejny bardzo udany dzień. Zwykle początkowe etapy szły mi kiepsko w Dakarze, nigdy chyba nie byłem w czołowej „20”. A teraz czuję, że miałem rezerwę, a w paru miejscach nawet byłem trochę zbyt ostrożny. Ale z drugiej strony nie chciałem ryzykować, bo było dużo pułapek, kamieni ukrytych w piachu, które kopały w motocykl – relacjonował zawodnik Duust Rally Team.

Dodał, że jeszcze nigdy nie był w Dakarze w „10” na jakimkolwiek etapie, a teraz już w pierwszych dwóch dniach był jej blisko.

- Najwyżej byłem 11. w zeszłym roku na przedostatnim etapie, ale wiadomo, że wtedy jest już dużo mnie zawodników i wszyscy są wykończeni. Dlatego to 13. miejsce w prologu i dzisiaj, to dla mnie duży sukces – podkreślił.

Pech Tabina i walka do końca

W zupełnie innym nastroju dzień kończył Tabin, który po raz trzeci startuje w Dakarze.

- Gdzieś z 80 kilometrów przed metą motocykl przestał jechać. Dwa kilometry po tankowaniu stanął. Okazało się, że od drgań uszkodzeniu uległ akumulator, a bez prądu nic nie można zrobić. Skończyło się tym, że nie ukończyłem etapu, bo dostałem pomoc z zewnątrz – powiedział.

Reklama

Przyznał, że czuje rozczarowanie, ale nie zamierza się poddawać i z dużą karą czasową będzie jechał dalej.

- Posiedziałem chwilę na pustyni, wszystko przemyślałem. Jakbym jechał pierwszy Dakar, to może bym i zapłakał, ale teraz po prostu trzeba się z tym pogodzić. Jedziemy dalej i tyle – zaznaczył.

Dwaj dakarowi debiutanci dotarli do mety w drugiej części stawki - Filip Grot był 71., a Robert Przybyłowski - 97.

Poniedziałkowy, drugi etap prowadzi z Janbu do Al-Uli liczy 504 km, z czego 400 km to odcinek specjalny.

Z Janbu – Kryspin Dworak (PAP)

krys/ pp/