Z powodu pandemii COVID-19 już wcześniej zdecydowano, że w igrzyskach nie będą mogli uczestniczyć kibice spoza Japonii. Nie jest też wcale pewne, że na areny będą mieli wstęp lokalni fani sportu.

Reklama

Zamknięcie drzwi dla kibiców będzie opcją do rozważenia, jeśli sytuacja związana z koronawirusem będzie się pogarszać - powiedziała gubernator Tokio Yuriko Koike.

Na razie, według "Yomiuri", organizatorzy skłaniają się ku wykluczeniu kibiców z zawodów wieczornych oraz z konkurencji cieszących się największą popularnością.

Igrzyska miały się odbyć w 2020 roku, ale z powodu pandemii przełożono je o 12 miesięcy. Jak pokazują rozmaite sondaże, większość Japończyków opowiada się za ponowną zmianą terminu lub odwołaniem imprezy.

Decyzja wkrótce

Minister odpowiedzialna za przygotowania do olimpiady Tamayo Marukawa zapowiedziała, że 8 lipca dojdzie do spotkania gubernator Tokio, przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i szefa Komitetu Organizacyjnego.

W niektórych częściach Japonii, w tym w Tokio, do 11 lipca mają obowiązywać liczne obostrzenia w codziennym funkcjonowaniu. W najbliższych dniach ma zapaść decyzja o ewentualnym przedłużeniu tych ograniczeń.

Stojąca na czele Komitetu Organizacyjnego Seiko Hashimoto zaapelowała do mieszkańców i uczestników igrzysk o zrozumienie dla rygorystycznych zasad podczas imprezy.

Komitet Organizacyjny przygotowany jest również na opcję igrzysk bez kibiców w ogóle - podkreśliła.

Koike oszacowała, że do stolicy Japonii z powodu igrzysk przyjedzie ok. 40 tysięcy osób.