Dziennik Gazeta Prawana logo

Pereira stracił zwycięstwo na ostatnim dołku. Thomas najlepszy w Tulsie

23 maja 2022, 10:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Justin Thomas
<p>Justin Thomas</p>/PAP/EPA
Amerykanin Justin Thomas w niezwykłych okolicznościach wygrał w Tulsie wielkoszlemowy turniej golfowy PGA Championship. W dogrywce pokonał Willa Zalatorisa, a na ostatnim dołku szanse na wydawało się pewne zwycięstwo stracił Chilijczyk Mito Pereira.

Dopiero setny w światowym rankingu Pereira był objawieniem tegorocznego PGA Championship. Po trzech rundach miał trzy uderzenia przewagi nad Anglikiem Mattem Fitzpatrickiem oraz Zalatorisem i chociaż w ostatniej niedzielnej popełniał błędy, to kontrolował sytuację. Aż do ostatniego, 18. dołka, do którego przystępował z przewagą jednego uderzenia. Wtedy posłał piłkę do wody, co kosztowało go karne uderzenie. W sumie zaliczył tu double bogey (dwa uderzenia ponad par), co zepchnęło go na dzielone trzecie miejsce (z Amerykaninem Cameronem Youngiem).

- przyznał Pereira, który i tak odniósł życiowy sukces. Do tej pory tylko raz grał w turnieju wielkoszlemowym - w 2019 roku w U.S. Open. To pierwszy przypadek od 2016 roku, gdy zawodnik w turnieju tej rangi traci zwycięstwo przystępując do ostatniego dołka z przewagą jednego uderzenia.

W tej sytuacji walkę o triumf w trzydołkowej dogrywce stoczyli Thomas i Zalatoris. O jedno uderzenie lepszy okazał się pierwszy z Amerykanów, po raz drugi w karierze wygrywając PGA Championship. Przed ostatnią rundą miał aż siedem uderzeń straty do Pereiry.

W Tulsie kolejny raz swoich sił próbował wracający w tym sezonie do rywalizacji po wypadku samochodowym słynny Tiger Woods. 46-letni Amerykanin pauzował od lutego ubiegłego roku i gdy w kwietniu zagrał w słynnym turnieju w Auguście, jego występowi towarzyszyło ogromne zainteresowanie kibiców (w U.S. Masters zajął 47. miejsce).

W Tulsie 15-krotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych wyraźnie zmagał się z bólem. Kości w jego prawej nodze są zespolone śrubami i prętami, co utrudnia chodzenie. W pierwszych dwóch rundach zagrał nieźle, ale w trzeciej uzyskał wynik aż o dziewięć uderzeń gorszy od normy pola (par), spadł na 76. miejsce, po czym wycofał się z rywalizacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTrzęsienie ziemi w Niemczech. Selekcjoner reprezentacji podał się do dymisji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj