Zainwestowane pieniądze nie zostały zwrócone
Według gazety internetowej Iniesta jest objęty dochodzeniem w sprawie podejrzenia udziału w finansowej sieci oszustw za pośrednictwem swojej firmy Never Say Never (NSN) i jej spółki zależnej w Ameryce Południowej. Prokuratura wszczęła postępowanie przeciwko byłemu pomocnikowi Barcelony, którego działania spowodowały straty peruwiańskich przedsiębiorców w wysokości ponad 600 tysięcy dolarów.
Należy zauważyć, że NSN i jej spółka zależna zbierały fundusze na organizację wydarzeń sportowych i muzycznych w Peru. Większość z tych imprez jednak nigdy się nie odbyła, a zainwestowane pieniądze nie zostały zwrócone.
Iniesta zaprzeczył oskarżeniom
Iniesta brał udział w kampanii reklamowej otwarcia południowoamerykańskiego oddziału organizacji, co można interpretować jako udział w oszukańczym procederze. Wśród planowanych wydarzeń do skutku nie doszedł m.in. mecz legend pomiędzy reprezentacjami Peru i Hiszpanii. W czerwcu 2024 roku południowoamerykański oddział NSN ogłosił upadłość i rozpoczął procedurę likwidacyjną.
Dochodzenie trwa i może doprowadzić do procesu karnego, który zagroziłby nie tylko reputacji Iniesty, ale także jego pozycji jako przedsiębiorcy w świecie sportu i kultury. Sam zainteresowany w oświadczeniu zaprzeczył tym oskarżeniom. Jednocześnie ufa, że peruwiański wymiar sprawiedliwości bardzo szybko wyjaśni tę sytuację.
Iniesta rok temu przeszedł na emeryturę
41-letni Iniesta zakończył karierę w październiku 2024 roku. Jako piłkarz reprezentacji Hiszpanii został mistrzem świata i dwukrotnym zwycięzcą mistrzostw Europy. W latach 2002-2018 pomocnik grał w Barcelonie, z którą dziewięciokrotnie zdobył mistrzostwo Hiszpanii, czterokrotnie zwyciężył w Lidze Mistrzów, a także sześciokrotnie triumfował w Pucharze Hiszpanii. Następnie przeniósł się do japońskiego klubu Vissel Kobe. Ostatnim klubem w karierze piłkarza był Emirates Club w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.