Rodrigues Mingas szef ugrupowania walczącego o odłączenie enklawy Kabinda od Angoli tym razem udzielił wywiadu Radiu Luksemburg.

Reklama

"Kilka miesięcy temu ostrzegaliśmy szefa afrykańskiej federacji piłkarskiej Issę Hayatou, że jeżeli zdecydują się na rozgrywanie spotkań w Kabindzie, to muszą liczyć się z ryzykiem niebezpieczeństwa. Ale on nie chciał nas w ogóle słuchać. Składamy kondolencję rodzinom ofiar spośród ekipy Togo, bo naszym celem nie byli oni, ale rząd Angoli. Będziemy kontynuować walkę dopóki nie usiądzie on z nami przy okrągłym stole do rozmów na temat przyszłości Kabindy" - powiedział Mingas.

W Kabindzie rozgrywa swoje spotkania grupa B, w której oprócz Togo (wycofało się z turnieju) grają także piłkarze Wybrzeża Kości Słoniowej, Burkiny Faso i Ghany. Do składu tej ostatniej ekipy dołączył wczoraj Michael Essien. Gwiazdor Chelsea Londyn opóźnił swój przyjazd najpierw z powodu śnieżyc w stolicy Anglii, a potem ze względu na atak terrorystyczny na Togijczyków. Władze jego klubu nie chciały puszczać Essiena w tak niebezpieczne miejsce jak Kabinda. Ostatecznie jednak piłkarz razem ze swoimi kolegami rozpoczął przygotowania do pierwszego w tym turnieju meczu przeciwko Wybrzeżu Kości Słoniowej, które zostanie rozegrane w piątek.

Inny faworyt PNA Nigeria przegrała sój pierwszy mecz w grupie C z Egiptem 1:3. W drugim spotkaniu tej grupy po dramatycznym meczu Benin tylko zremisował z Mozambikiem 2:2, mimo że prowadził już 2:0.