Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska bardzo blisko, ale... wciąż daleko

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Awansujemy na sto procent, bo wygramy mecze z Kazachstanem i Belgią u siebie" - mówił po meczu z Finlandią Dariusz Dudka. Inni piłkarze mu wtórowali i powtarzali, że jak dobrze pójdzie, to 21 listopada do Serbii pojadą tylko na wycieczkę - pisze DZIENNIK.

Ale trzeba trochę ostudzić emocje - jeśli nasi główni rywale, czyli Portugalczycy i Serbowie, wygrają wszystkie mecze, to spadniemy na trzecie miejsce w grupie i mistrzostwa Europy obejrzymy w... telewizji.

"Najważniejsze, że wszystko jest wciąż w naszych rękach i to od nas zależy, czy zrealizujemy nasze marzenia" - mówi Leo Beenhakker, selekcjoner reprezentacji Polski. To fakt - nie jest przecież powiedziane, że nie możemy wygrać w Serbii albo chociażby zremisować. A taki wynik zapewniłby nam awans. Tylko, że w Belgradzie może być gorąco jak w piekle...

Możemy więc mieć powtórkę z 1999 roku, kiedy naszą kadrę prowadził Janusz Wójcik. Wówczas na koniec eliminacji potrzebny był nam punkt wywieziony ze Szwecji. Niestety, przegraliśmy 0:2. "Nie wyobrażam sobie, by teraz coś mogło nam stanąć na drodze" - uważa jednak kapitan reprezentacji Maciej Żurawski.

Przeanalizujmy jednak najbardziej pesymistyczny scenariusz. Portugalczykom i Serbom do rozegrania zostały cztery spotkania. Zespół Luiza Felipe Scolariego zagra z Azerbejdżanem i Kazachstanem na wyjeździe, a potem z Armenią i Finlandią u siebie. Choć te eliminacje pokazują, że wywalczyć punkty na Wschodzie jest trudno, trzeba zakładać, że postawionym pod ścianą Portugalczykom się to uda. Oni doskonale wiedzą, iż żarty się skończyły - remisy z Polską i Serbią znacznie wydłużyły drogę do Euro 2008 i teraz nie mogą sobie pozwolić na wpadki.

Serbowie mają podobny zestaw rywali - Armenię u siebie, Azerbejdżan na wyjeździe, Kazachstan u siebie i Polską na sam koniec. Jeśli Portugalia w wymienionych meczach zdobędzie dwanaście punktów, to uzbiera 29 oczek - ta liczba gwarantuje awans. Serbowie zdobywając dziewięć punktów przed spotkaniem z nami będą mieli 25 punktów. My - po prawdopodobnych zwycięstwach z Belgią i Kazachstanem - 27 punktów. Widać więc, dlaczego Beenhakker mówił: "Dopiero 28 punktów gwarantuje awans. Po prostu w Serbii dojdzie do meczu o wszystko. No, chyba, że wcześniej pomogą nam Ormianie, Azerowie lub Kazachowie...

Wszystkim szyki będzie próbowała jeszcze pomieszać Finlandia, ale akurat ten zespół ma trudnych rywali - rozegra wyjazdowe spotkania z Belgią i Portugalią. Selekcjoner Roy Hodgson po meczu z Polską stwierdził: "Przybliżyliśmy się do naszego celu, sen ciągle trwa".

"A moim zdaniem, patrząc na mecze, jakie zostały do rozegrania i na tabelę, to nasza sytuacja jest zdecydowanie najlepsza" - mówi Jakub Błaszczykowski, pomocnik Borussii Dortmund. "Najważniejsze jest to, że wszystko zależy od nas, na nikogo nie musimy się oglądać. Jeśli będziemy grać swoją piłkę i wygrywać, to nikt nam awansu nie zabierze".

"Zdarza się tak, że jeden mecz na koniec eliminacji niweczy cały wysiłek. Wiemy o tym, jesteśmy skoncentrowani i zrobimy wszystko, by do tego nie dopuścić" - komentuje Beenhakker.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj