Od początku obie drużyny grały odważnie do przodu, atakowały i pod bramkami wiele się działo. Pierwszy sytuację stworzył Śląsk. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym strzał oddał Wojciech Golla i zmierzającą do bramki piłkę wybił Alan Uryga. Chwilę później świetną okazję miała Wisła. Mateusz Szwoch znalazł się sam przed Jakubem Słowikiem, ale ten odbił piłkę po jego strzale lobem.

W odpowiedzi zaatakował znowu Śląsk i zdobył gola. Po dośrodkowaniu Roberta Picha i niepewnej interwencji Bartłomieja Żynela z bliska piłkę do siatki posłał Mateusz Cholewiak. Kilka minut później mogło być 2:0, ale tym razem bramkarz gości zdołał odbić piłkę nogami. Wisła bynajmniej nie dała się zepchnąć do obrony i też wyprowadzała ataki. Po ładnej wymianie podań i biernej postawie obrońców Śląska w polu karnym znalazł się Alen Stevanovic. Serb przymierzył idealnie i Słowik był bez szans.

Goście mogli pójść za ciosem, ale strzał Urygi bramkarz Śląska zdołał odbić. Podobnie jak uderzenie Oskara Zawady zza pola karnego, z którym miał jednak pewne problemy i musieli mu pomagać ratować sytuację koledzy z obrony.

Tuż przed przerwą szansę na drugiego gola mieli też wrocławianie. Krzysztof Mączyński uderzył z rzutu wolnego i przyjezdnych uratowała poprzeczka.

Po przerwie tempo gry spadło. Nadal oba zespoły starały się atakować, ale sytuacji bramkowych było już znacznie mniej niż w pierwszej połowie. Pod bramkami było groźnie właściwie jedynie po stałych fragmentach gry. Nie brakowało za to walki i sędzia dosyć często sięgał po gwizdek, bo dopatrywał się przewinienia.

Z czasem zarysowała się optyczna przewaga Śląska, ale poza częstszym goszczeniem pod polem karnym rywali, nic z tego nie wynikało. Piłkarze Wisły często faulami przerywali akcje wrocławian, ci mieli rzuty wolne, lecz nie potrafili przełożyć je na sytuacje bramkowe.

Nie udawało się z rzutów wolnych, udało się po rzucie rożnym. Po dośrodkowaniu Augusto najwyżej do piłki wyskoczył Marcin Robak i strzałem głową z bliska nie dał szans Żynelowi. Takiej radości na ławce rezerwowych Śląska już dawno nie było. Niemal wszyscy rzucili się w stronę Robaka i świętowali z nim bramkę. Dla napastnika gospodarzy było to 116. trafienie w historii występów w polskiej lidze.

Gol sprawił, że mecz ponownie nabrał emocji. Wisła rzuciła się do ataków a Śląsk się bronił. Goście nie potrafili jednak stworzyć ani jednej sytuacji i z Wrocławia wyjechali bez punktów.

Śląsk Wrocław - Wisła Płock 2:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Mateusz Cholewiak (9-głową), 1:1 Alen Stevanovic (27), 2:1 Marcin Robak (83-głową)
Żółta kartka - Wisła Płock: Alen Stevanovic, Ariel Borysiuk
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Widzów: 8 715
Śląsk Wrocław: Jakub Słowik - Piotr Celeban, Wojciech Golla, Mariusz Pawelec, Łukasz Broź - Robert Pich (82. Damian Gąska), Augusto, Krzysztof Mączyński (74. Mateusz Radecki), Michał Chrapek (90. Jakub Łabojko), Mateusz Cholewiak - Marcin Robak
Wisła Płock: Bartłomiej Żynel - Jake McGing, Igor Łasicki (75. Adam Dźwigała), Alan Uryga, Angel Garcia - Damian Rasak, Dominik Furman, Mateusz Szwoch (72. Giorgi Merebaszwili), Ariel Borysiuk, Alen Stevanovic (64. Ricardinho) - Oskar Zawada