Mecz był bardzo przeciętnym widowiskiem, a padający od rana deszcz nie ułatwiał zadania piłkarzom. Czasami musieli skupić się na utrzymaniu równowagi niż na dokładnym dograniu. Skrzydłowy gospodarzy Makana Baku w pierwszej połowie miał niezłą okazję, ale będąc w polu karnym gości przy próbie podania poślizgnął się i piłka opuściła boisko.

Reklama

Ciekawych sytuacji było jednak niewiele. Sporo było walki, biegania, ale bramkarze obu zespołów nie mieli zbyt wiele pracy. Statystyka po pierwszej odsłonie była bezlitosna dla obu zespołów. Dwa strzały Warty, jeden Podbeskidzia; celnych –zero.

"Zieloni" mieli lekką przewagę, ale im bliżej byli pola karnego rywali, tym trudniej przychodziło im kreowanie sytuacji. Obrońcy Podbeskidzia łatwo radzili sobie z dośrodkowaniami piłkarzy Warty, a większość strzałów blokowali.

Goście niezły mieli początek, a gdyby w 10. minucie Karol Daniela przymierzył z taką samą siłą w światło bramki, Adrian Lis mógłby mieć kłopoty. Bielszczanie kolejną groźną sytuację stworzyli dopiero krótko przed przerwą. Po szybkim ataku i dośrodkowaniu Łukasza Sierpiny, kilkunastu centymetrów zabrakło Jakubowi Horze, by dołożyć nogę i Lis pewnie nie miałby żadnych szans.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Obie drużyny postawiły na proste rozwiązania i długimi podaniami próbowały konstruować akcje. Te zagrania z kolei były dość czytelne dla obrońców przeciwnika, którzy łatwo zażegnywali niebezpieczeństwo.

W 70. minucie Łukasz Trałka popisał się indywidualną akcją w polu karnym, przymierzył przy długim słupku, a po drodze piłkę jeszcze stopą musnął Baku. To jednak Trałka odbierał zasłużone gratulacje od kolegów, bowiem bez ingerencji Baku piłka i tak ugrzęzłaby w siatce.

Trener "Górali" Robert Kasperczyk na boisko desygnował kolejnych rezerwowych i bielszczanie bardziej zdecydowanie zaatakowali. Najlepszą szansę miał Kamil Biliński, który po zamieszaniu w polu karnym Warty, uderzył czubkiem buta, ale tuż obok słupka.

Podbeskidzie postawiło wszystko na jedną kartę, a to stwarzało okazje zawodnikom Warty na wyprowadzanie kontrataków. W ostatniej minucie Baku przejął wybitą piłkę jeszcze daleko od linii środkowej i przebiegł kilkadziesiąt metrów. Gdy już miał na plecach obrońców gości, podał do Jakuba Kiełba, ten odegrał do Jakuba Kuzdry. Rezerwowy Warty precyzyjnym uderzeniem przesądził losy pojedynku.

Warta Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Makana Baku (70), 2:0 Jakub Kuzdra (90)
Żółta kartka - Podbeskidzie Bielsko-Biała: Filip Modelski, Jakub Hora
Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok)
Mecz bez udziału publiczności
Warta Poznań: Adrian Lis - Jan Grzesik, Robert Ivanov, Aleks Ławniczak, Jakub Kiełb - Makana Baku (90+2. Mariusz Rybicki), Mateusz Kupczak, Maciej Żurawski (84. Michał Kopczyński), Łukasz Trałka, Michał Jakóbowski (38. Adam Zrelak) - Mateusz Kuzimski (84. Jakub Kuzdra)
Podbeskidzie Bielsko-Biała: Michal Peskovic - Filip Modelski, Rafał Janicki, Milan Rundic, Łukasz Sierpina - Karol Danielak (77. Marco Tulio), Jakub Bieroński (77. Dominik Frelek), Michał Rzuchowski (65. Gergo Kocsis), Jakub Hora (84. David Niepsuj) - Peter Wilson (65. Marko Roginic), Kamil Biliński