Piłkarze Lecha Poznań zremisowali w Lenkoranie (Azerbejdżan) z Chazarem 1:1 (1:1) w pierwszym meczu 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej. Rewanż rozegrany zostanie 26 lipca w Poznaniu.

Reklama

Z niezłą zaliczką wracają piłkarze Lecha z odległego Lenkoranu. Remis 1:1 odzwierciedla przebieg spotkania, choć w końcówce spotkania z większą determinacją grali zawodnicy Chazara. Mecz fatalnie ułożył się dla lechitów, bowiem Azerowie już w pierwszej akcji zdobyli bramkę. Po dośrodkowaniu Adriana Pita, Jasmin Buric źle ocenił lot piłki. Ta trafiła do Rahida Amirgulijewa, lecz jego strzał z pustej bramki wybił Marcin Kamiński. Dobitka Branimira Subasicia był już skuteczna.

Szansę na podwyższenie rezultatu miał Roberto Alviz, który łatwo przedarł się prawą strona boiska, uderzył jednak niecelnie. Chwilę później Pit, mający za sobą epizod w AS Roma, nieznacznie się pomylił. Lechici rozkręcali się powoli, oswajając się z niezbyt sprzyjającą pogodą. W Lenkoranie przed meczem szalały burze i padał rzęsisty deszcz. Już w 18. min. Poznaniakom udało się doprowadzić do wyrównania. Po zagraniu Bartosza Ślusarskiego strzałem nie do obrony popisał się Mateusz Możdżeń.

Wyrównujący gol ostudził zapędy graczy Chazara. Mecz się wyrównał, obie strony stworzyły kilka sytuacji, ale najczęściej kończyły się one niecelnymi strzałami. W ekipie gospodarzy sporo akcji inicjował Malijczyk Sadio Tounkara, który sam mógł wpisać się na listę strzelców. Buric stanął na wysokości zadania i obronił strzał pomocnika Chazara.

Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczął Aleksandar Tonew, który huknął zza linii pola karnego. Bramkarz gospodarzy odbił piłkę przed siebie, jednak żaden z graczy Lecha nie zdążył z dobitką. Kamrana Agajewa z dystansu próbował zaskoczyć Vojo Ubiparip - bez efektu.

Reklama

Później więcej mieli do powiedzenia Azerowie, ale poza ostrzeliwaniem bramki Buricia nie mieli większego pomysłu na grę. Trener Kolejorza Mariusz Rumak w miejsce Ślusarskiego wystawił Ivana Djurdjevicia, a to był sygnał, że poznaniacy będą szanować bramkowy remis.

W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę otrzymał Szymon Drewniak i goście kończyli mecz w dziesiątkę. Ale grając w osłabieniu Lech mógł pokusić się o drugiego gola. Wprowadzony w końcówce meczu Gergo Lovrencsics po indywidualnej akcji zachował się zbyt egoistycznie. Zamiast podać do Mateusza Możdżenia, sam chciał rozstrzygnąć akcję, ale posłał piłkę obok słupka.