Dziennik Gazeta Prawana logo

Największa kompromitacja w historii piłki nożnej. Czegoś takiego jeszcze nie było

3 października 2025, 08:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Największa kompromitacja w historii piłki nożnej. Czegoś takiego jeszcze nie było
Największa kompromitacja w historii piłki nożnej. Czegoś takiego jeszcze nie było/PAP/EPA
Martin Palermo przed laty zmarnował trzy rzuty karne w jednym meczu, ale jeszcze nikt nie zmarnował trzy razy tej samej "jedenastki". Do wczoraj... Takiej sztuki dokonali piłkarze AS Roma w meczu Ligi Europy z francuskim Lille.

Palermo zapisał się w Księdze Rekordów Guinnessa

Od "wyczynu" Palermo minęło już 26 lat. W 1999 roku Argentyńczyk w meczu z Kolumbią na Copa America zmarnował trzy "jedenastki". Pierwszy rzut karny został odbity od poprzeczki, drugi był niecelny, a trzeci został obroniony przez bramkarza rywali. W ten sposób Palermo zapisał się w Księdze Rekordów Guinnessa jako jedyny zawodnik, który nie wykorzystał trzech karnych w jednym meczu.

Rzut karny szansą dla Romy

Do historii piłki nożnej przejdzie sytuacja z meczu 2. kolejki tegorocznej edycji Ligi Europy. W Rzymie miejscowa Roma podejmowała Lille. Goście już w 6. minucie objęli prowadzenie. Do siatki włoskiej drużyny trafił Hakon Arnar Haraldsson.

Czas upływał, a wynik się nie zmieniał. Pięć minut przed końcem Roma miała wymarzoną okazję do wyrównania. W sumie to miała aż trzy okazje w jednej. Sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy.

Do trzech razy sztuka, ale nie w przypadku Romy

Do piłki ustawionej na "wapnie" podszedł Artem Dowbyk. Ukrainiec, który chwilę wcześniej wszedł na boisko z ławki rezerwowych uderzył fatalnie i Berke Ozer obronił strzał 28-latka. Arbiter rzucił jednak piłkarzowi Romy "koło ratunkowe". Erik Lambrechts dopatrzył się błędu bramkarza i zarządził powtórkę.

Dowbyk chciał się zrehabilitować, ale wykonał "jedenastkę" równie źle jak chwilę wcześniej i efekt był ten sam. Sędzia z Belgii jednak znów stwierdził, że przepisy zostały złamane przez golkipera Lille i zarządził kolejną powtórkę rzutu karnego.

Tym razem Dowbyk dał już sobie "spokój". Reprezentant Ukrainy oddał piłkę Matiasowi Soule, jednak i on nie potrafił umieścić z jedenastu metrów piłki w siatce. Ozer trzeci raz wyczuł intencje strzelca, ale wreszcie zrobił to zgonie z przepisami.

Ziółkowski porażkę Romy obejrzał z ławki

Kilka minut później arbiter gwizdnął po raz ostatni i Roma na własne życzenie przegrała z Lille 0:1. W zespole gospodarzy cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział były obrońca Legii Warszawa, Jan Ziółkowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj