Kibice siatkówki, których jest tutaj bardzo dużo, wiedzą kim jestem i w jakich grałam klubach. Jednak w niektórych mniejszych miasteczkach ludzie zachowywali się tak, jakby pierwszy raz w życiu widzieli kogoś spoza Azji. Chińskie dzieci na mój widok albo płaczą, albo traktują jak jakiegoś dziwnego stwora z innej planety. Chcą mnie dotknąć, albo zrobić zdjęcie - mówi siatkarka "Przeglądowi Sportowemu".

Reklama