Amerykanie pokonali Kanadyjczyków 2:1
Zawodnik New Jersey Devils chce uzupełnić uzębienie. Poinformował o tym publicznie, choć zdaje sobie sprawę, że jego decyzja dla niektórych będzie... kontrowersyjna. Po igrzyskach Hughes cieszył się ogromną popularnością nie tylko z powodu strzelenie cennego gola, ale i rozpowszechnionego w sieci uśmiechu.
Amerykanie w igrzyskach w Mediolanie pokonali po pasjonującym finale Kanadyjczyków 2:1 po dogrywce i trzeci raz w historii, a pierwszy od 1980 roku, zostali mistrzami olimpijskimi.
Hughes zamierza uzupełnić ubytki w uzębieniu
Hughes strzelił decydującą bramkę w 101. sekundzie dogrywki. Po tym spotkaniu wideo i zdjęcia szczęśliwego, ale szczerbatego i zakrwawionego hokeisty, okrytego flagą USA, obiegły cały świat i stały się viralem - materiałem cieszącym się ogromną popularnością w sieci.
Tak, zgłosiło się do mnie wielu dentystów, nawet zbyt wielu. Zamierzam naprawić szczękę, mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu. Myślę, że niektórzy ludzie będą wściekli z tego powodu... - powiedział Hughes w wywiadzie dla "Daily Mail".
Hughes nie pamięta momentu, w którym stracił zęby
Niespełna 25-letni Hughes przyznawał wcześniej w rozmowach z różnymi mediami, że nie pamięta zbyt dobrze momentu, w którym po jednym z bezpośrednich starć z rywalem stracił jedynkę, a kolejne zęby zostały naruszone. Przyznał, że zaraz po zdarzeniu pocieszył go starszy brat Quinn Hughes (Minnesota Wild).
Pamiętam tylko brata Quinna, który był najbliżej mnie. Zaraz po zdarzeniu, podczas przerwy telewizyjnej, powiedział: - To nic takiego, nie przejmuj się, to tylko "wyszczerbienie" - dodał Jack Hughes.
Poprzednio hokeiści USA zdobywali złote medale IO dwukrotnie, ale tylko na własnym terenie - w 1960 roku w Squaw Valley i 1980 w Lake Placid, kiedy drużyna dokonała „Cudu na lodzie”, jak nazwano zwycięstwo gospodarzy nad reprezentacją Związku Radzieckiego.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.