Dziennik Gazeta Prawana logo

Damian Żurek i Kamil Stoch największymi przegranymi igrzysk olimpijskich

Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan Cortina d'Ampezzo 2026 dobiegły końca. Biało-czerwoni do kraju wrócili z czterema medalami. Bohaterem w naszej ekipie został zdobywca trzech medali Kacper Tomasiak. Największymi przerwanymi w polskich barwach zdaniem Marka Ignasiewicza z "TVP Info" byli Damian Żurek i Kamil Stoch.

Żurek dwa razy o włos od medalu

Według ekspertów wśród największych przegranych zakończonych igrzysk znaleźli się amerykańska narciarka alpejska Lindsey Vonn, jej rodak, łyżwiarz figurowy Ilia Malinin i szwajcarski alpejczyk Marco Odermatt.

Z wielkim niedosytem do Polski wraca też Damian Żurek. Polski panczenista był wymieniany w gronie kandydatów do medali w łyżwiarstwie szybkim. 26-letni zawodnik startował na dwóch dystansach. Jednak zarówno na 500 m i 1000 m nie zdołał "wjechać" na podium. W obu przypadkach zajął czwarte miejsce, uważane przez wielu sportowców za najgorsze.

Liczyliśmy, że Żurek sięgnie przynajmniej po jeden medal. Sam zawodnik nie ukrywał, że jest to dla niego spory zawód i rozczarowanie. Damian jednak już zapowiedział, że za cztery lata na kolejnych igrzyskach olimpijskich znów będzie walczył o upragniony krążek - powiedział w "Dzienniku Sportowym" Marek Ignasiewicz.

Stoch w najsłabszej formie w kadrze skoczków

Na kolejnych igrzyskach już nie zobaczymy Kamila Stocha. Nasz utytułowany skoczek narciarski po zakończeniu obecnego sezonu przechodzi na sportową emeryturę. Start w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo był ostatnią okazją dla trzykrotnego mistrza olimpijskiego do powiększenia swojego medalowego dorobku. Niestety 38-letni skoczek narciarski na obiekcie w Predazzo prezentował formę, która nie pozwoliła mu na rywalizację z najlepszymi.

W jakimś stopniu Stoch też jest przegranym tych igrzysk. Oczywiście wiem, że jest to jego ostatnia impreza tej rangi, oczywiście wiem, że nie jest w dobrej dyspozycji, ale na pewno Kamil inaczej sobie wyobrażał pożegnanie z igrzyskami olimpijskimi, na których w przeszłości stawał na najwyższym podium, a koniec był taki, że nawet nie został wybrany przez trenera do konkursu duetów, bo z trzech skoczków, którzy byli we Włoszech był w najsłabszej formie. Trener Maciej Maciusiak nie miał żadnych wątpliwości, by postawić na Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska - podkreślił gość "Dziennika Sportowego".

Medale Tomasiaka i Wąska podratowały sytuację

Z Włoch polska reprezentacja wróciła z czterema medalami. Autorem trzech z nich był Tomasiak. 19-letni skoczek sprawił wielką niespodziankę. Najwięksi optymiści liczyli góra na jeden krążek, ale chyba nikt nawet nie śnił o trzech. Obwołany następcą Stocha skoczek indywidualnie sięgnął po srebro i brąz, a na dokładkę w parze z Pawłem Wąskiem został wicemistrzem olimpijskim w konkursie duetów. Z drugiego miejsca na podium cieszył się też Władimir Semirunnij. Od polskiego panczenista na dystansie 10 tys. m lepszy był tylko Czech Metodej Jilek.

Gdyby przed igrzyskami ktoś powiedział, że zdobędziemy cztery medale, to uznalibyśmy to za bardzo przyzwoity wynik. Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nikt nie spodziewał się, że tak "wystrzeli" Tomasiak. W ogóle nikt nie sądził, że medale będziemy zdobywać na skoczni. Wszyscy stawiali raczej na panczenistów Żurka i Semirunnija. Pierwszemu się nie udało, ale powetowaliśmy to sobie na obiekcie w Predazzo. Trzy medale skoczków podratowały sytuację. Gdyby nie one, to mówilibyśmy o dużym zawodzie, a tak uważam, że jak na nasz potencjał wynik jest zadowalający - ocenił dziennikarz "TVP Info".

Obejrzyj najnowszy odcinek "Dziennika Sportowego"

Jeśli chcesz wiedzieć, czym igrzyska olimpijskie Mediolan–Cortina d’Ampezzo 2026 różniły się od poprzednich, jak wyglądały relacje Ukraińców ze sportowcami urodzonymi w Rosji i jaki moment z igrzysk we Włoszech zapamiętamy na dłużej, to obejrzyj najnowszy odcinek "Dziennika Sportowego".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraFury pocałował Wacha w czasie walki. Polak wytrzymał w ringu 7 rund »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj