Na otwarcie miała wolny los, w drugiej rundzie pokonała Rumunkę Elenę-Gabrielę Ruse 6:3, 6:0, w 1/8 finału Białorusinkę Wiktorię Azarenkę 6:4, 6:1, a w ćwierćfinale Kanadyjkę Biancę Andreescu 7:6 (7-2), 6:0.

Reklama

Łącznie Polka odniosła już 26 zwycięstw z rzędu. Tym samym zrównała się z Azarenką na piątym miejscu pod względem liczby kolejnych wygranych pojedynków od 2000 roku.

Tylko amerykańskie siostry Venus i Serena Williams (druga z nich - dwukrotnie) oraz Belgijka Justine Henin wygrały więcej meczów z rzędu od 2000 roku. Do czwartej lokaty brakuje Świątek tylko jednego zwycięstwa.

Obecność w takim gronie jest dla mnie jak spełnienie marzeń - przyznała Polka.

Reklama

Będzie powtórka z Dauhy i Stuttgartu?

Tenisistka z Raszyna w obecnym sezonie wygrała już cztery turnieje: w Dausze, Indian Wells, Miami i Stuttgarcie. Z powodu przemęczenia wycofała się z rywalizacji w niedawnej imprezie w Madrycie.

W sobotnim półfinale w Rzymie - w pierwszym tego dnia pojedynku na korcie centralnym - zmierzy się o godz. 12 z Sabalenką, ósmą obecnie na liście WTA, ale rozstawioną tutaj z numerem trzecim.

Będzie to ich czwarte starcie. W listopadzie Polka poniosła porażkę w kończących sezon 2021 zawodach WTA Finals w Guadalajarze. W obecnym sezonie gładko pokonała Białorusinkę w ćwierćfinale w Dausze oraz w finale w Stuttgarcie, nie tracąc w tych dwóch pojedynkach żadnego seta.

Bez względu na wynik uzyskany w Rzymie, Świątek jako numer jeden przystąpi do rozpoczynającego się 22 maja French Open. W 2020 roku wygrała tę wielkoszlemową imprezę w Paryżu.