Dziennik Gazeta Prawana logo

Prestiż i rekordowe premie stawką tegorocznego Wimbledonu. Tym razem bez punktów

25 czerwca 2022, 09:48
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Iga Świątek
<p>Iga Świątek</p>/PAP/EPA
Wimbledon to najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy na świecie. Tegoroczna edycja rozpocznie się w poniedziałek, a w gronie faworytów są Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Zawodnicy walczyć będą o sławę i wielkie pieniądze, ale tym razem nie o punkty rankingowe.

Organizatorzy Wimbledonu - All England Lawn Tennis Club - pod koniec kwietnia zapowiedzieli, że z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz wsparcia tych działań z własnego terytorium przez Białoruś, zawodnicy z krajów-agresorów nie będą mogli wystąpić w Londynie.

Osaka nie przyleci do Londynu

Decyzję tę od razu skrytykowały ATP oraz jej kobiecy odpowiednik - WTA, uznając nadanie statusu "neutralnych sportowców" tenisistom z tych krajów za wystarczający. Ostatecznie organizacje postanowiły pozbawić turniej punktów rankingowych.

Pojawiły się obawy, że część zawodników zrezygnuje ze startu w Londynie, skoro wynik nie będzie wliczał się do rankingu. W trakcie French Open o spadku motywacji z tego powodu wprost powiedziała Japonka Naomi Osaka. Była liderka rankingu rzeczywiście nie pojawi się na słynnych trawiastych kortach.

Zdecydowana większość podkreślała jednak, że punkty nie mają takiego znaczenia i liczy się prestiż. Organizatorzy zadbali natomiast, aby ich przywiązanie do imprezy nie pozostało bez stosownego wynagrodzenia. W puli nagród znalazło się rekordowe ponad 40,3 mln funtów, z czego zwycięzcy gry pojedynczej otrzymają po 2 mln (blisko 11 mln złotych).

Polka faworytką do triumfu na Wimbledonie

W rywalizacji kobiet zdecydowaną faworytką jest Iga Świątek. Polka nie przegrała meczu od 16 lutego i może się pochwalić serią 35 zwycięstw. W tym roku wygrała już sześć turniejów - w Dausze, Indian Wells, Miami, Stuttgarcie, Rzymie oraz wielkoszlemowy French Open w Paryżu.

Tylko siedmiu zawodniczkom w liczonej od 1968 roku Erze Open udało się w jednym roku wygrać French Open i Wimbledon. Natomiast w ostatnich 25 latach dokonała tego jedynie Amerykanka Serena Williams - w 2002 i 2015 roku.

W poprzedniej edycji Wimbledonu Świątek dotarła do czwartej rundy. Wówczas przegrała z Ons Jabeur. Tunezyjka znalazła się w dolnej części drabinki i tym razem mogą zmierzyć się dopiero w finale.

Podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego w pierwszej rundzie zagra z Chorwatką Janą Fett, która w rankingu jest dopiero 254. i do turnieju głównego przebijała się przez kwalifikacje.

Williams wraca po rocznej przerwie

Świątek w 2018 roku wygrała juniorską edycję Wimbledonu. Biorąc pod uwagę jej tegoroczne wyniki nie sposób nie nazwać jej faworytką, ale eksperci zwracają uwagę na małe doświadczenie 21-letniej raszynianki w grze na trawiastej nawierzchni. Na profesjonalnym poziomie rozegrała na niej zaledwie 12 spotkań. W tym roku po French Open zrobiła sobie trzy tygodni przerwy i będzie to jej pierwszy turniej na trawie.

W singlu wystąpią jeszcze cztery Polki. Najtrudniejsze losowanie miała 92. na liście WTA Magdalena Fręch, która zagra z rozstawioną z numerem 21. Włoszką Camilą Giorgi. Magda Linette (WTA 66) zagra z Meksykanką Fernandą Contreras Gomez (WTA 153), a kwalifikantki Katarzyna Kawa (WTA 92) i debiutująca w Wielkim Szlemie Maja Chwalińska (WTA 172) zmierzą się, odpowiednio, z Kanadyjką Rebeccą Marino (WTA 107) i Czeszką Kateriną Siniakovą (WTA 63).

W rywalizacji kobiet oprócz Świątek uwagę przyciąga jeszcze Serena Williams. 40-letnia Amerykanka wraca po rocznej przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi. Ostatni mecz rozegrała w pierwszej rundzie ubiegłorocznego Wimbledonu, gdy już w pierwszym secie skreczowała ze łzami w oczach.

Teraz na otwarcie zmierzy się z reprezentującą Francję Harmony Tan (WTA 113). Świątek z Williams może zagrać dopiero w półfinale.

Świetne wejście Hurkacza na trawę

Wśród mężczyzn natomiast z numerem siódmym rozstawiony jest Hubert Hurkacz. Ubiegłoroczny półfinalista londyńskiej imprezy zacznie od meczu z Alejandro Davidovichem Fokiną.

25-letni wrocławianin z pewnością mógł trafić lepiej. Dwa lata młodszy Hiszpan w światowym rankingu jest 38. Grali ze sobą wcześniej cztery razy. Dwa pierwsze mecze wygrał Davidovich Fokina, a dwa kolejne Polak. W tym roku, po trzysetowym boju, Hurkacz pokonał go w Madrycie.

Hurkacz w gronie faworytów wymieniany jest nie tylko z powodu ubiegłorocznego półfinału, ale także świetnego wejścia na trawę w tym sezonie. W niedzielę triumfował w niemieckim Halle, pokonując w finale lidera światowego rankingu Rosjanina Daniiła Miedwiediewa.

Siódmym polskim singlistą jest Kamil Majchrzak (ATP 91), który zagra z Thanasim Kokkinakisem (ATP 82). 26-latkowie grali ze sobą cztery lata temu w kwalifikacjach Wimbledonu i wówczas górą był Australijczyk.

Jeśli Majchrzak wygra, to w drugiej rundzie prawdopodobnie zmierzy się z broniącym tytułu i najwyżej rozstawionym Novakiem Djokovicem. Pierwszym rywalem Serba będzie Kwon Soon-woo z Korei Południowej.

Hurkacz na Djokovica potencjalnie może wpaść w półfinale. W ćwierćfinale możliwym rywalem Polaka jest rozstawiony z numerem trzecim Norweg Casper Ruud.

Poprzednio siedmioro Polaków w grze pojedynczej Wimbledonu wystąpiło w 2014 roku. W obecnej edycji aż dziewięcioro biało-czerwonych zagra jeszcze w deblu.

Wśród kobiet Linette stworzy duet z Amerykanką Bernardą Perą, Katarzyna Piter z Gruzinką Oksana Kałasznikową, Kawa z Australijką Monique Adamczak, a Fręch z Brazylijką Beatriz Haddad Maią. Wśród mężczyzn są dwie w pełni polskie pary - Jan Zieliński zagra z Majchrzakiem, a Szymon Walków z Łukaszem Kubotem.

Mecze pierwszej rundy singla zaplanowano na poniedziałek i wtorek. Finał zmagań kobiet ma się odbyć 9 lipca, a mężczyzn dzień później.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRobert Deziel Junior piłkarzem Legii Warszawa. Do stolicy trafił z Bayernu Monachium »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj