W marcu 2018 roku Wilder pokonał Ortiza w 10. rundzie w Nowym Jorku, chociaż wcześniej sam miał kłopoty. Tym razem jest przekonany, że ich pojedynek potrwa znacznie krócej.

"Potrzebuję idealnych dwóch sekund, aby odnieść zwycięstwo i jestem pewny, że szybko zwyciężę w sobotę. Wiem, że jestem najlepszy na świecie" - stwierdził mierzący 201 cm 34-letni Wilder, który w profesjonalnej karierze wygrał 41 walk, w tym 40 przed czasem. Rok temu zremisował z Anglikiem Tysonem Furym.

Ortiz skończył już 40 lat, jest osiem centymetrów niższy od rywala i ma na koncie 31 zwycięstw (26 KO) i jedną porażkę. Uważa, iż wciąż go stać na zdobycie tytułu mistrza świata prestiżowej organizacji World Boxing Council.

"Nigdy nie trenowałem tak ciężko, ale również mądrze. Wyjdę do pojedynku po najlepszych przygotowaniach w życiu. Niewiele zabrakło mi do sukcesu w pierwszej potyczce, stać mnie na sukces w rewanżu. Zraniłem go w marcu 2018 roku" - ocenił Ortiz.

Walkę w ringu poprowadzi Kenny Bayles, a sędziami punktowymi będą Eric Cheek, Dave Moretti i Steve Weisfeld.

Kubański pięściarz o pseudonimie "King Kong" nie ukrywa, że przyjdzie mu się powtórnie zmierzyć z najlepszym bokserem współczesnej wagi ciężkiej. "To szybki i silny zawodnik, dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi. Wierzę, że stać mnie na zwycięstwo, co sprawiłoby, że zostałbym pierwszym kubańskim czempionem królewskiej kategorii" - dodał podopieczny m.in. Hermana Caicedo i Larry'ego Wade'a.

"Bronze Bomber" Wilder twierdzi z kolei, że Ortiz wcale nie będzie lepszy niż w pierwszej walce. "Nie jest w stanie wiele poprawić, może poza kondycją. A ja ciągle mogę robić postępy" - zauważył.

Końcówka roku w wadze ciężkiej zapowiada się bardzo ciekawie, bowiem na 7 grudnia w Arabii Saudyjskiej zaplanowano rewanżową walkę Brytyjczyka Anthony'ego Joshuy (22-1, 21 KO) z mającym meksykańskie korzenie Amerykaninem Andym Ruizem Jr (33-1, 22 KO). Stawką będą pasy mistrzowskie WBA, IBF, WBO. 1 czerwca sensacyjnie triumfował Ruiz.