Rzeźnia - tak jednym słowem można określić walkę Damiana Janikowskiego z Tomaszem Romanowskim na gali KSW 89. Brązowy medalista olimpijski w zapasach nie miał litości dla swojego rywala. Po zakończeniu pojedynku klatka była zalana krwią przegranego.
Początek walki był obiecujący dla Romanowskiego, który miał przewagę i spychał przeciwnika do defensywy. Kilkakrotnie jego mocne ciosy doszły do celu. Pierwsza runda zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem Berserkers Team Szczecin i nic nie wskazywało na to, że w drugiej odsłonie obraz walki może się zmienić. A jednak!
Janikowski przejął inicjatywę. Medalista olimpijski obalił przeciwnika i w parterze zasypywał twarz rywala gradem ciosów. Podobnie wyglądała trzecia runda.
Mimo poważnego uszczerbku na zdrowiu Romanowski przetrwał do końca walki. O losach pojedynku zdecydował werdykt arbitrów. Sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Janikowskiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|