Tego jeszcze nie było. Kierowca BMW-Sauber Nick Heidfeld szalał przed 15-tysięczną publicznością. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jeździł... po śniegu. Popisy Niemca w szwajcarskim Saint Moritz przejdą do historii międzynarodowych wyścigów.
Pokaz jazdy na śniegu zorganizowano z okazji setnej rocznicy wyścigów konnych na zamarzniętym jeziorze zwanych White Turf. Całą imprezę zorganizował sponsor ekipy BMW - szwajcarska firma
Credit Suisse.
"To było wyjątkowe i niepowtarzalne doświadczenie" - powiedział kolega Roberta Kubicy. I zachwycał się krajobrazem gór i zamarzniętego jeziora. "Taka jazda
sprawiła mi bardzo dużo radości" - mówił uradowany kierowca.
Choć niemiecki kierowca nie pędził równie szybko jak podczas Grand Prix Formuły 1, publiczność była w siódmym niebie. Tysiące kibiców długo oklaskiwały popisy Heidfelda.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|