Zawodnik AZS AWF Warszawa wystąpił w słynnej żółtej bandamce. Stała się ona jego znakiem rozpoznawczym po igrzyskach w Pekinie, kiedy po raz pierwszy wywalczył złoty medal olimpijski. Od tego czasu, była z nim na wszystkich ważnych imprezach.
– ocenił Majewski.
Jedyną radością podopiecznego Henryka Olszewskiego było, że po raz kolejny wielką imprezę kończy przed Niemcem Davidem Storlem.
- dodał.
Srebro w czwartek wywalczył inny Amerykanin Joe Kovacs – 21,78, a brąz Nowozelandczyk Tomas Walsh – 21,36.
- podkreślił.
Początki tego konkursu nie były jednak łatwe. Dwie pierwsze próby, zarówno on, jak i Bukowiecki spalili. Majewski stanął na nogi i w trzeciej uzyskał 20,72. Młody Bukowiecki nie zaliczył także trzeciego podejścia i odpadł z rywalizacji.
- podkreślił.
Po raz kolejny Majewski udowodnił, że należy do ścisłej światowej czołówki, ale na przedłużenie kariery nie da się namówić.
– podsumował.
Do zakończenia kariery pozostały mu cztery konkursy. Z polską publicznością pożegna się 28 sierpnia w trakcie Memoriału Kamili Skolimowskiej w Warszawie, a po raz ostatni stanie w kole 5 lub 6 września w Zagrzebiu.
– przypomniał.
34-letni lekkoatleta przyznał, że każdy z wielkich mistrzów chciałby skończyć na szczycie.
- uznał.
Wicemistrz świata z Berlina (2009) nie podchodzi do swojego pożegnania z wyczynowym uprawianiem sportu w sposób sentymentalny.
- zapowiedział.
Mistrz Europy z Barcelony (2010) bardzo krótko mógł streścić swoje olimpijskie występy.
- ocenił.
Teraz Majewski ma zamiar zrobić karierę... działacza. Polityka go wprawdzie nie obchodzi, ale jesienią będzie kandydować na prezesa wojewódzkiego związku. A później chciałby się dostać do zarządu PZLA.
- zaznaczył.