"Myślę, że takich rzeczy nie powinno być. To jest nie tylko krępujące, ale i narusza intymność. Mam nadzieję, że czegoś takiego już nie będzie" - skomentowała mistrzyni Europy na 400 m Justyna Święty-Ersetic.

Podobnego zdania jest jej koleżanka z bieżni Iga Baumgart-Witan. "Oczywiście tych kamer nie czujemy. Ale prawda jest taka, że ujęcia są bardzo niekorzystne dla zawodników. Nawet najpiękniejsza kobieta wygląda źle. To jest tak, jakby ktoś włożył między nogi kamerę. Mam nadzieję, że mojego krocza akurat nie pokazywali w telewizji" - zaznaczyła.

Polki nie są jedynymi zawodniczkami, które mocno skrytykowały pomysł IAAF. Oficjalny protest został złożony przez niemiecką federację. IAAF go uwzględnił i obiecał, że nie będzie pokazywał żadnych zdjęć zrobionych przed wejściem zawodników do bloków. Czyli takich, które mogłyby w jakiś sposób naruszyć intymność sportowców.

Pomysł został zaczerpnięty z innych dyscyplin sportu, takich jak chociażby skoki narciarskie, gdzie kamery są umieszczane także na kaskach przedskoczków. IAAF chciał, by takie ujęcia jeszcze bardziej pokazywały emocje i zbliżyły kibiców do sportowców.

W mistrzostwach świata w Dausze umieszczone są one w biegach sprinterskich i płotkarskich.

Impreza w Katarze potrwa do niedzieli, a dotychczas reprezentacji Polski wywalczyła jeden medal. Srebro w rzucie młotem zdobyła Joanna Fiodorow.