Czeka was prawdziwy test - w Krakowie okaże się, ile jest wart ten pana Lech...
Test? Najlepsze testy to są jak się gra z zespołami z dołu tabeli. Wtedy wychodzi, kto ma charakter, kto się angażuje, kto walczy... Dopiero co graliśmy z Widzewem - mieliśmy ich gładko ograć, a męczyliśmy się bardziej niż z Zagłębiem w Lubinie! Dlatego spokojnie z tą Wisłą, fajny meczyk będzie i tyle. Coś czuję, że napędzimy im stracha.

A ja coś czuję, że was Wisła zmiecie. Mówi się, że to dream team.
Dream teamy to kiedyś były, ale się skończyły. Moja Wisła - z Żurawskim, Kosowskim, Szymkowiakiem, Frankowskim - to był dream team, piłkarze ponadprzeciętni, inna jakość, rozgniatywanie przeciwników. Teraz krakowianie też są bardzo mocni, kadrowo pewnie najmocniejsi w lidze, ale nie na tyle, żeby padać przed nimi na kolana. Słyszałem ostatnio, że narzekają na kontuzje - że im dwóch piłkarzy wypadło. No ludzie złoci, to niech sobie jeszcze pięćdziesięciu kupią! Ja gram bez Reissa i Bosackiego i nie płaczę.

Wierzy pan w to, że ktokolwiek zdoła zagrozić Wiśle w walce o mistrzostwo?
Przed sezonem to wszyscy trenerzy mówią, że grają o mistrzostwo. A potem się okazuje, że większość jednak zbiera baty. Mamy dopiero początek sezonu, punkty można w sekundę odrobić. W zeszłym roku natraciliśmy punktów, a jak potem mocno depnęliśmy w końcówce, to o mały włos i skończylibyśmy na trzecim miejscu! Teraz chcemy jechać równym tempem - zapowiada Smuda na łamach DZIENNIKA.

Jest pan zadowolony z początku sezonu w wykonaniu Lecha?
Mamy dziesięć punktów. Nieźle, chociaż wolałbym piętnaście. Hmm... Z drugiej strony - Legia ma piętnaście, ale jakoś nasza gra podoba mi się bardziej. A szczęście od Legii w końcu się odwróci i może wtedy trochę tego farta skapnie na nas? Jak mawia Andrzej Strejlau - w życiu wszystko jest pożyczone. I fart też, trzeba go potem zwrócić. Przychodzi tąpnięcie i szybko okazuje się, kto jest kto.

Wystawi pan w Krakowie kogoś z nowego zaciągu Lecha? Znowu nakupował pan piłkarzy z Ameryki Południowej.
Dajcie mi święty spokój! Szukamy piłkarzy tam, gdzie ich można znaleźć i kupić za normalne pieniądze. Na zachodzie wszyscy biorą Latynosów i nikt w tym nic dziwnego nie widzi. A u nas - Smuda wariat. Spokojnie, to są fajni chłopcy, ściągnięci za drobne pieniądze. Ten 17-latek, co go wzięliśmy, to prawdziwa perełka. Kiedyś Pizzaro jako 17-latek trafił do Werderu i co? Miliony na nim pozarabiali!

Ostatnio testował pan też syna Tomasza Łapińskiego, swojego ulubieńca sprzed lat.
Nie syna, tylko bratanka. Ale to jeszcze nie jest to, trzeba zaczekać, aż się rozwinie. A w Lechu nikt czekać nie ma czasu. W każdym razie - nowy Tomek Łapiński to jeszcze nie jest.