Zespół gości na lepszy wynik nie zasłużył, bowiem w stolicy Wielkopolski nic wielkiego nie pokazał. Przez niemal całą pierwszą połowę mecz toczył się pod dyktando gospodarzy, którzy starali się przede wszystkim przeszkadzać poznaniakom w grze i uważnie pilnować najskuteczniejszego snajpera ekstraklasy Artjoma Rudniewa. Nie byli w tym jednak do końca dokładni, bowiem Łotysz w 26 min. głową o mały włos, a pokonałby Zbigniewa Małkowskiego. Bramkarza Korony uratował słupek.

Reklama

Kilka minut wcześniej Małkowski również miał szczęście, kiedy po strzale z rzutu wolnego Semira Stilicia piłka trafiła w poprzeczkę.

Lech miał sporą przewagę, momentami zamykał rywali na ich własnej połowie, ale bez efektów. Na listę strzelców mógł wpisać się Mateusz Możdżeń - po akcji Rundiewa młody pomocnik Kolejorza wślizgiem próbował wepchnąć piłkę do siatki, ale zabrakło mu kilkunastu centymetrów.

O tym, jak futbol może być przewrotny, lechici mogli się przekonać w końcówce pierwszej odsłony. Kielczanie, którzy przez ponad 40 minut ani razu nie zmusili Jasmina Buricia do interwencji, mieli wręcz wyborną okazję do objęcia prowadzenia. Po rzucie rożnym i małym zamieszaniu w polu karnym, piłka trafiła do Macieja Korzyma, ale bramkarz Lecha odważnym wyjściem na moment zażegnał niebezpieczeństwo. Chwilę później Luis Henriquez wybił piłkę z pustej bramki po uderzeniu Artura Lenartowskiego, a potem Panamczyk zablokował strzał Korzyma.

Po przerwie goście zaczęli grać odważniej, przeprowadzili kilka kontrataków, ale gola zdobyli lechici. Po dośrodkowaniu Stilicia z rzutu rożnego, obrońcy Korony nie upilnowali Grzegorza Wojtkowiaka, który głową wpakował piłkę do siatki.

Reklama

Kilkadziesiąt sekund później mogło być 1:1 - szarżujący w polu karnym Aleksandar Vuković upadł w starciu z obrońcami Kolejorza. Kielczanie domagali się rzutu karnego, a skończyło się na żółtej kartce dla serbskiego pomocnika.

Reklama

Ostatnie minuty nie przyniosły większych emocji. Lechici pilnowali skromnego prowadzenia, a podopieczni Leszka Ojrzyńskiego nie mieli ani wiary, ani pomysłu na to, by odmienić losy pojedynku.

Lech Poznań - Korona Kielce 1:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Grzegorz Wojtkowiak (64-głową).

Żółta kartka - Lech Poznań: Hubert Wołąkiewicz, Dimitrije Injac. Korona Kielce: Vlastimir Jovanovic, Maciej Korzym, Paweł Sobolewski, Aleksandar Vukovic, Pavol Stano. Czerwona kartka za drugą żółtą - Korona Kielce: Maciej Korzym (90+2).

Sędzia: Robert Małek (Zabrze). Widzów 13 156.

Lech Poznań: Jasmin Buric - Marciano Bruma, Grzegorz Wojtkowiak, Hubert Wołąkiewicz (50. Marcin Kamiński), Luis Henriquez - Semir Stilic, Mateusz Możdżeń (59. Aleksander Tonew), Rafał Murawski, Dimitrije Injac, Siergiej Kriwiec (87. Kamil Drygas) - Artjom Rudniew.

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski - Piotr Malarczyk (70. Tadas Kijanskas), Pavol Stano, Hernani, Tomasz Lisowski - Paweł Sobolewski, Vlastimir Jovanovic, Artur Lenartowski (46. Grzegorz Lech), Aleksandar Vukovic, Paweł Kaczmarek (79. Michał Zieliński) - Maciej Korzym.