W pierwszej połowie ostatniego meczu z Widzewem, po nieudanym strzale przewrotką, Traore groźnie upadł na głowę. Co prawda dokończył to spotkanie, ale przez kolejne dwa dni chodził w specjalnym, usztywniającym kołnierzu. Po konsultacji neurologicznej okazało się, że piłkarzowi wysunął się jeden z dysków kręgosłupa szyjnego.

Reklama

Traore nie zagra w Bełchatowie, bo dla mnie zdrowie zawodnika jest najważniejsze i w imię punktowej zdobyczy nie będę narażał go na pogłębienie urazu - powiedział PAP trener Lechii Bogusław Kaczmarek.

Biało-zieloni musieli już w tym sezonie radzić sobie bez swego najlepszego strzelca.

Traore jest dla nas bardzo ważnym graczem, ale nie ma ludzi niezastąpionych. Mogliśmy się o tym przekonać w Chorzowie, gdzie grając bez niego pokonaliśmy Ruch 1:0. Poza tym absencja podstawowych piłkarzy to też szansa dla zmienników. W naszym zespole świetnie ją wykorzystali Deleu i Krzysztof Bąk - dodał szkoleniowiec.

Do tej pory gdańszczanie udawali się na wyjazdowe spotkania z założeniem odrobienia tego, co stracili w meczu na PGE Arenie Gdańsk. Tymczasem w ostatnim spotkaniu przed własną publicznością pokonali Widzew Łódź 2:0.

Zatem nie mamy czego sobie odbijać. Mecz z GKS jest jednak okazją do kontynuowania zwycięskiej passy, którą postaramy się podtrzymać - zapewnił Kaczmarek.

Faworytem sobotniego meczu będą goście, którzy zajmują zdecydowanie wyższe miejsce w ligowej hierarchii. Dodatkowym atutem Lechii może być fakt, że ta drużyna znakomicie spisuje się na wyjazdach - w sześciu spotkaniach odniosła aż pięć zwycięstwa i zanotowała tylko jedną porażkę.

To są oczywiście papierowe rozważania, a boiskowa rzeczywistość może okazać się diametralnie inna. Nie ulega wątpliwości, że Bełchatowa nie wolno lekceważyć, bo w akcie desperacji ta drużyna może okazać się bardzo groźna. Zwłaszcza w momencie, kiedy objął ją nowy szkoleniowiec. Wraz z przyjściem Michała Probierza w klubie odżyły nadzieje, a ten trener może sporo zdziałać, zwłaszcza w sferze mentalnej swoich zawodników - ocenił popularny "Bobo".

Reklama

Jak podkreślił, w składzie GKS jest wielu wartościowych piłkarzy.

Tacy zawodnicy, jak Buzała, Bozok, Madej, który został ze Śląskiem mistrzem Polski czy Wróbel są dobrze wyszkoleni technicznie i piłka nie przeszkadza im w grze. Zwłaszcza Wróbla chętnie widziałoby w swoich składach większość ligowych zespołów. Do tego trzeba jeszcze dodać niezłego bramkarza Adama Stachowiaka. Nie zmienia to jednak naszych założeń. Jedziemy do Bełchatowa po kolejne punkty - podsumował.

Sobotnie spotkanie może mieć szczególne znaczenie dla Łukasza Surmy. Kapitan Lechii ma bowiem szansę rozegrać mecz nr 400 w tej klasie rozgrywkowej. Zadebiutował 27 lipca 1996 roku, kiedy jego Wisła pokonała w Krakowie... Bełchatów 1:0.