Bohaterem niedzielnego spotkania okazał się Jarosław Niezgoda, zdobywca trzech bramek (jedna z rzutu karnego). Łącznie ma pięć trafień - dwa zaliczył w poprzedniej kolejce z ŁKS.

Niezgoda imponował na boisku, ale tego dnia na Łazienkowskiej najczęściej wymieniano nazwisko Kazimierza Deyny. Spotkanie z Rakowem odbywało się w cieniu wydarzeń upamiętniających legendarnego piłkarza reprezentacji Polski i Legii, który zginął tragicznie 30 lat temu - 1 września 1989 roku.

Piłkarze ze stolicy zagrali w specjalnych, dedykowanych Deynie czarno-złotych strojach. Jak podkreślił klub, to pierwszy w historii Legii projekt, w którym koszulką meczową oddaje się hołd swojemu wybitnemu piłkarzowi.

"Wybrane elementy koszulki: wzorzec na froncie, haftowana +eLka+ i logotyp sponsora wykonane są w kolorze złotym. Tył z kolei zawiera zastrzeżony numer 10, stylizowany na krój czcionki z lat 60. i 70., kiedy Deyna występował w Legii, Jego nazwisko, podpis oraz rok urodzenia i śmierci. Połączenie czerni i złota oddaje powagę dnia premiery, a jednoczenie wyraża uznanie dla geniuszu tego wielkiego piłkarza" - napisano w komunikacie klubu.

Koszulki, w limitowanej serii trzech tysięcy sztuk, będą dostępne w sprzedaży dla kibiców.

Przed rozpoczęciem wieczornego meczu pamięć mistrza olimpijskiego z 1972 roku i zawodnika trzeciej drużyny mistrzostw świata z 1974 roku uczczono również minutą ciszy.

Z kolei tuż po rozpoczęciu spotkania, przypadającego w 80. rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej, kibice odśpiewali głośno hymn narodowy.

Piłkarze Legii dostosowali się do podniosłego charakteru meczu i pokazali dobrą, ofensywną grę. Pierwsze dwie bramki Niezgoda strzelił już w piątej i dziesiątej minucie, a swój koncert zakończył w 52., gdy trafił z rzutu karnego podyktowanego za faul na aktywnym Luquinhasie.

Wkrótce potem Niezgoda, żegnany owacyjnie przez kibiców, został zmieniony. Jego miejsce zajął Carlios, nieobecny w kilku poprzednich meczach wicemistrzów Polski.

Beniaminek z Częstochowy odpowiedział dopiero w doliczonym czasie gry, po strzale głową znanego z dobrej gry w powietrzu Tomasa Petraska.

Wcześniej Raków też strzelił gola (Patryk Kun), ale po analizie VAR nie został uznany z powodu faulu napastnika gości Felicio Browna Forbesa.

Legioniści zrewanżowali się w ten sposób Rakowowi za porażkę 1:2 po dogrywce w ćwierćfinale poprzedniej edycji Pucharu Polski.

Beniaminek zajmuje 12. miejsce w tabeli, a Legia awansowała na piąte. Warszawski zespół ma jeszcze spotkanie zaległe - na wyjeździe z Wisłą Płock. W przypadku zwycięstwa zostanie liderem.

Teraz piłkarzy ekstraklasy czeka dwutygodniowa przerwa z uwagi na mecze reprezentacji narodowych.

Legia Warszawa - Raków Częstochowa 3:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Jarosław Niezgoda (5-głową), 2:0 Jarosław Niezgoda (10), 3:0 Jarosław Niezgoda (52-karny), 3:1 Tomas Petrasek (90+3-głową)
Żółta kartka - Legia Warszawa: Domagoj Antolic, Artur Jędrzejczyk. Raków Częstochowa: Dawid Szymonowicz
Sędzia: Tomasz Musia (Kraków)
Widzów: 13 000
Legia Warszawa: Radosław Majecki - Marko Vesovic, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Michał Karbownik - Dominik Nagy, Andre Martins (71. Mateusz Praszelik), Domagoj Antolic, Walerian Gwilia (59. Cafu), Luquinhas - Jarosław Niezgoda (63. Carlitos)
Raków Częstochowa: Michał Gliwa - Dawid Szymonowicz, Tomas Petrasek, Emir Azemovic - Jakub Apolinarski (33. Daniel Bartl), Igor Sapała, Petr Schwarz, Patryk Kun - Sebastian Musiolik (46. Bryan Nouvier), Felicio Brown Forbes (74. Aleksandyr Kolew), Miłosz Szczepański