Dziennik Gazeta Prawana logo

Legia biła głową w mur. Jagiellonia z Łazienkowskiej wywiozła jeden punkt

24 września 2025, 23:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Legia biła głową w mur. Jagiellonia z Łazienkowskiej wywiozła jeden punkt
Legia biła głową w mur. Jagiellonia z Łazienkowskiej wywiozła jeden punkt/PAP
W zaległym meczu 6. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa podzieliła się punktami z Jagiellonią Białystok. Gospodarze byli zdecydowanie lepsi od gości, który w całym meczu oddali tylko jeden celny strzał, ale w środowy wieczór przy Łazienkowskiej sprzyjało im szczęście i spotkanie zakończyło się remisem 0:0.

Nieuznany gol Jagiellonii

W pierwszej połowie brakowało płynności. Gra często była przerywana faulami z obu stron. Większa inicjatywę wykazywali legioniści i to oni mieli trzy okazje do otwarcia wyniku. Dwukrotnie na bramkę Sławomira Abramowicza strzelał Arkadiusz Reca, a raz Damian Szymański. We wszystkich przypadkach golkiper Jagiellonii nie dał się zaskoczyć.

Jagiellonia tylko raz zagroziła bramce Legii. Tuż przed przerwą po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bartłomieja Wdowika piłkę głową w siatce Kacpra Tobiasza umieścił Bernardo Vital. Gol nie został zaliczony, bo obrońca Jagiellonii był na spalonym.

Słupek uratował Jagiellonię

Po zmianie stron najpierw dwie dobre okazje do strzelenia gola miała Legia. W 54. Wahan Bichakhchyan z bliska głową uderzył w sam środek bramki i Abramowicz nie miał kłopotów ze złapaniem piłki. Minute później również głową trafić próbował Mileta Rajovic. Tym razem golkipera Jagiellonii wyręczył jeden z obrońców.

W 63. minucie goście mieli sporo szczęścia. Po zgraniu piłki przez Rajovica sam na sam z Abramowiczem wyszedł Juergen Ellitim. Kolumbijczyk miał pecha, bo trafił w słupek.

Sędzia Sylwestrzak nie podyktował rzutów karnych dla Legii

Cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Steve Kapuadi zaliczył niecelne podanie w środkowej części boiska. Jagiellonia wyprowadziła błyskawiczną kontrę, po której Afimico Pululu pokonał Tobiasza, ale napastnik gości chwilę wcześniej był na spalonym.

W samej końcówce piłkarze Legii domagali się podyktowania rzutu karnego za zagranie piłki ręką w polu karnym. Sędzia Damian Sylwestrzak nie dopatrzył się przewinienia. W pierwszej połowie arbiter z Wrocławia również nie wskazał na jedenasty metr po odbiciu się piłki od ręki obrońcy Jagiellonii. W obu przypadkach w czasach VAR już widzieliśmy takie rzuty karne.

Remis 0:0 dla Jagiellonii oznacza awans o jedno miejsce w tabeli. Ekipa ze stolicy Podlasia zajmuje trzecią pozycję i ma punkt straty do prowadzącego Górnika Zabrze. Podopieczni Adriana Siemieńca ma jednak o jedno spotkanie mniej rozegrane od lidera Ekstraklasy. Natomiast jest siódma i mając też o jeden mniej od Górnika traci do niego sześć "oczek".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj