Legia zaczęła w "rezerwowym" składzie
Legia mecz z Samsunsporem rozpoczęła w praktycznie kompletnie przemeblowanym składzie w porównaniu do ostatnich spotkań ligowych. Edward Iordanescu dał odpocząć swoim podstawowym zawodnikom i od pierwszej minuty do boju posłał piłkarzy, którzy " na co dzień" pełnia rolę rezerwowych.
Ilość zmian nie odbiła się na grze zespołu. Legioniści byli stroną dominującą. W pierwszej części praktycznie nie opuszczali połowy rywali, jednak brakowało ostatniego podania i strzałów.
Zabójcza kontra Samsunsporu
Goście sporadycznie przedostawali się na drugą stronę boiska, ale w 10. minucie wykorzystali jedną z nielicznych kontr i zaskoczyli Legię. Artur Jędrzejczyk przegrał kluczowy pojedynek w okolicy linii środkowej boiska. Dzięki temu Anthony Musaba sam popędził na bramkę Kacpra Tobiasza i mocnym strzałem umieścił piłkę w jego siatce.
Słupek Urbańskiego i nieuznany gol Rajovicia
Legia najbliżej strzelenia wyrównującego gola była tuż po przerwie. Wojciech Urbański zdecydował się na strzał sprzed pola karnego. Piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek.
Z każdą kolejną minutą przewaga zdobywców Pucharu Polski jeszcze bardziej rosła. Na murawie pojawili się Mileta Rajovic, Juergen Elitim, Noah Weisshaupt i Vahan Bichakhchyan. Po tych zmianach "wojskowym" udało się wepchnąć piłkę do siatki gości. W 80. minucie po rzucie rożnym i wielkim zamieszaniu przed bramką Samsunsporu sprytem wykazał się Rajovic. Gol Duńczyka nie został jednak zaliczony, bo napastnik Legii był na spalonym.
Legia do ostatniego gwizdka sędziego nie rezygnowała, ale jej wysiłki nie zostały nagrodzone w postaci bramki. Stołeczni piłkarze, którzy w poprzedniej edycji Ligi Konferencji odpadli dopiero w ćwierćfinale obecną edycję rozpoczęli od porażki z turecką drużyną.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
